Cytat:
Afera korupcyjna. Obrońca Cracovii: Podpisywałem listę, ale jestem niewinny
- W szatni było nas ok. 24. Kolega, który siedział obok, widział, że podpisuję, ale miał szczęście, że np. nie załapał się do składu. I według prokuratury on nic nie wiedział o ustawianiu meczów, a ja tak - opowiada Mateusz Żytko
Chodzi o występy w Zagłębiu Lubin w sezonie 2003/04. Do sądu wpłynął akt oskarżenia w tej sprawie. Zarzuty ustawiania meczów usłyszy 20 osób. Ponad połowa nie przyznaje się do winy i w tym gronie jest Żytko.
Jarosław K. Kowal: Jak odebrał pan wiadomość o oskarżeniu?
Mateusz Żytko: Już rok temu wiedziałem, że będę oskarżony, bo byłem w kontakcie z prokuraturą. Zarzuca mi, że podpisywałem listę premiową za wygrane mecze. Przepraszam, ale w szatni było nas ok. 24. Kolega, który siedział obok, widział, że podpisuję. Ale miał szczęście, że był słabszy albo leczył kontuzję i nie załapał się do składu. I według prokuratury on nic nie wiedział o ustawianiu meczów, a ja tak.
To co pan czuje?
- Teraz to już niczego nie czuję. Prokuratura nie twierdzi, że osobiście ustawiałem mecze, ale że o tym wiedziałem. Ale czegoś tu nie rozumiem. Bo kto nie podpisałby listy premiowej? To nie był dokument od gangsterów, ale pracowników klubu! Dużo o tym myślałem i chcę dodać, że kolegów, którzy przyznali się do winy, nie uważam za przestępców. Bo jak ktoś mówi, że nic nie wiedział o ustawianiu spotkań w tamtych latach, to takie słowa zakrawają na hipokryzję. Przecież kiedy już byłem trampkarzem, słyszałem co nieco na ten temat. Prokurator pyta: skąd? W środowisku piłkarskim każdy coś słyszał.
Każdy?
- Oczywiście nie o wszystkim, nie każdy przecież sprzedawał mecze. Zanim trafiłem do Zagłębia, grałem w Śląsku Wrocław. Spadliśmy z ligi i czasami czułem się, jakbyśmy grali przeciwko 14 zawodnikom. Dziwię się, że wszyscy wiedzieli, co się dzieje, ale nikt wcześniej się tym nie zajął. Teraz trafiło m.in. akurat na mnie. I co, zostałem wielkim przestępcą? Nie mogę się na to zgodzić.
Chodziło o to, że część premii była przeznaczana na łapówki.
- Nawet nie chcę już tego sprawdzać i myśleć na ten temat. Mam nadzieję, że w sądzie dojdziemy sprawiedliwości. Nawet moja mama powtarza, że nic nie zrobiłem. Bo do czego mam się przyznawać? Że podpisałem listę? No to tak, podpisałem, przyznaję się. Czy według prokuratora po każdym spotkaniu miałem biegać do banku i sprawdzać stan konta? Tym bardziej że dostęp ma też tata i często brał pieniądze. Szedłem do Zagłębia głównie po to, by grać, a nie zarabiać. Pieniędzmi się nie interesowałem.
Zamierza pan tłumaczyć się w klubie?
- Rozmawiałem z trenerem. Wykazał zrozumienie. Przyznał, że miał to szczęście, że wyjechał z Polski i nikt go nie wmieszał w tego typu sprawki.
A prezes Janusz Filipiak?
- Jeśli będzie chciał mnie posłuchać, to nie ma problemu. Powiem dokładnie to co teraz.
Obecnie przy podpisywaniu dokumentów ręka panu drży?
- Nic z tych rzeczy. Nie dajmy się zwariować! Powtarzam, że nie pracuję z gangsterami.
Dziś piłka jest czysta?
- Myślę, że tak. Tak czuję.
|
Jeśli Zagłębie sprzedało to znaczy że ktoś kupił albo nie pamiętam podstaw handlu ze studiów
A ostatnie zdanie miażdży
