Jak to czemu? Bo jest u nas armia ałtorytetów wyrosłych w wiadomym okresie,która każdy kretynizm wytłumaczy uczonym językiem nie podając żadnych argumentów. Bo to oni ałtorytety są żywymi argumentami. Ostatnio pani profesor upierała się że podniesienie akcyzy na rope "wcale nie musi skutkować wzrostem cen" i ekonomiści powinni o tym wiedzieć.
Jak trzeba pożyczać bogatszym to ałtorytet przypomni że "przecież unia też do nas dopłaca". Jak się ktoś oburza na cenę paliwa albo energii, to ałtorytet zaraz wrzaśnie "Niemcy mają drożej". Jak ktoś nie ma zamiaru przepraszać za Jedwabne to wiadomo kim jest.
Jesteśmy dymani od dziesięcioleci, a gadające głowy tłumaczą ze tak musi być. Orban pokazuje że wcale nie musi choćby sie wszystkie ałtorytety wściekły. Tak jak sie wściekały wczoraj. Co chwilę słyszełem o wielotysięcznych manifestacjach na Węgrzech. Co to znaczy wielotysięcznych? Nic, ma jedynie zrobić wrażenie na lemingach. A prawda taka ze Orban zorganizował koncert na który przyszło tysiące ludzi popierających nową konstytucję. I nieokreślona grupa skrzyknięta przez czerwonych w ramach protestu. Bo im Orban partię zdelegalizował jako postkomuszą
