|
wywiad z Basłajem:
Jak Pan oceni mijający rok?
Bogdan Basałaj: Wisła osiągnęła największe sukcesy z polskich klubów, ale zdecydowanie lepsza była pierwsza połowa roku. W drugiej problemem nie był nawet brak awansu do Ligi Mistrzów, ale słaba gra i cztery porażki u siebie, co nie zdarzyło się Wiśle od wieków.
Jakie wyciągniecie z tego wnioski?
- Piłka nożna jest nieobliczalna, np. Apoel był lepszy od nas, ale byliśmy blisko wyeliminowania ich z Ligi Mistrzów. Proszę zobaczyć gdzie grają teraz [z pierwszego miejsca awansowali do 1/8 LM]. Trzeba konsekwentnie budować silną drużynę. Najważniejszy jest aspekt sportowy, ale liczy się też komercyjny, czyli przyciągnięcie na stadion jak najwięcej kibiców. Mamy walczyć o mistrzostwo Polski, to jest najważniejszy cel.
Jakie planujecie wzmocnienia?
- 3/4 klubów w Europie nie płaci zawodnikom i UEFA chce zrobić wiele, by to zmienić. Musimy działać realnie, bo w sporcie nie ma dobrych wujków, którzy obniżą nam ceny. W Polsce jesteśmy w górnej półce pod względem finansowym. Podobne budżety mają trzy, cztery kluby. Ale pieniądze też nie grają, co pokazuje Śląsk, który jest przed bogatszym Lechem, Legią czy nami.
Kazimierz Moskal podpisał kontrakt na czas nieokreślony, a np. Robert Maaskant miał dwuletni.
- Nie ma w tym nic specjalnego. Moskal jest z Wisłą od lat i określanie terminu mijało się z celem. Chcemy go mieć jak najdłużej. Dostał dobre warunki.
Moskal musiał przekonać Bogusława Cupiała, właściciela klubu?
- Prezes to bardzo zajęty człowiek i od pewnych rzeczy ma ludzi, w tej sytuacji zarząd. Z trenerem Moskalem rozmawiałem wielokrotnie, czasem po kilka godzin. Z każdą rozmową przekonywałem się, że to odpowiednia osoba. Prezes Cupiał zawsze spotyka się z nowym trenerem, bo klub to duży majątek, więc chce poznać trenera. Wcześniej miał jednak ode mnie rekomendację.
Jacy trenerzy przysyłali do was oferty?
- Było ich około 30. Mogę zdradzić, że był wśród nich Manolo Jimenez. To nazwisko padało jednak w prasie, ale innych nie zamierzam wymieniać. Były też egzotyczne oferty, np. od trenera z czwartej ligi niemieckiej.
Za Moskalem wstawili się kibice, a głównym argumentem był fakt, że jest wiślakiem. Jak ważna była ich opinia?
- Miło, że kibice apelują i piszą listy, ale nigdy z właścicielem na ten temat nie rozmawiałem. To za duży biznes i zbyt odpowiedzialna decyzja. Musimy kierować się merytorycznymi przesłankami. Poza tym wiślakiem - dla mnie i przeważającej części kibiców - jest każdy piłkarz, grający i dający z siebie wszystko na treningach i meczach w naszym klubie. Dlatego nie uważam za właściwe krytykowanie podczas spotkań poszczególnych zawodników, bo oni też są w tym momencie wiślakami. Tak jest na całym świecie.
W Wiśle gra najwięcej obcokrajowców, a średnia wieku drużyny jest bardzo wysoka. Czy w związku z tym szukacie młodych Polaków?
- Bardzo dobry polski piłkarz do nas nie przyjdzie, bo jest za drogi. Najważniejsze więc odpowiednio wczesne wyłapanie zdolnego gracza jak np. Cezary Wilk. Takich zawodników w Polsce trzeba szukać. Zawsze wskazanie jest na Polaka, ale nie bardzo jest w kim na razie wybierać. Trzeba szkolić własnych i udoskonalać skauting krajowy. Już teraz mamy kilkunastu zdolnych 16-18 - latków, którzy za 2-3 lata wzmocnią pierwszą kadrę.
A nie boi się Pan, że np. Kew Jaliens dał już Wiśle wszystko co najlepsze i już nigdy nie będzie w wysokiej formie?
- Jest takie ryzyko, ale Radek Sobolewski, Ivica Iliew czy Sergiej Pareiko są od niego starsi. Na początku Kew był chwalony, ale później już mu nie szło. Zresztą dziś mówi, że pod względem fizycznym nie spodziewał się, że nasza liga jest tak silna.
O zmianie klubu podobno myśli Paweł Brożek.
- Nie znam tematu. Na temat ewentualnych transferów będę rozmawiał ze Stanem Valcksem i Moskalem.
Zdecydowaliście już o wykupieniu Davida Bitona?
- Za wcześnie, by o tym mówić. Mamy czas do końca maja.
Ale ok. 1,5 mln euro odstępnego was nie odstrasza?
- Takie są ceny... Musimy wszystko przeanalizować finansowo, muszą się też wypowiedzieć Moskal i Valckx.
Budżet Wisły wytrzymałby, gdyby w przyszłym sezonie nie grała w europejskich pucharach?
- Musiałby. Odpowiedzialny menedżer musi to zakładać. Jednak w ciągu 14 lat, tylko raz nie graliśmy w pucharach.
A z obecnej kadry ktoś może odejść?
- U nas każdy zawodnik jest na sprzedaż, bo np.: może dostać ofertę z Anglii czy Hiszpanii. Wtedy piłkarza jest bardzo trudno zatrzymać.
Jakie jest zadłużenie Wisły wobec Telefoniki?
- Na to pytanie nie odpowiem, ale piłka nożna na pewno szybko nie zwraca się właścicielom. Rzadko się na niej zarabia, bo zbudowanie zespołu jest kosztowne. Osiem tytułów Wisły zdobytych za czasów Bogusława Cupiała świadczy o tym, że jest to jego wielka pasja. Z kolei nowe stadiony dają jednak duże możliwości. Przychody z dnia meczu mogą być podstawą finansowania klubu, a wtedy budżety będą mogły być wyższe.
Jest szansa, że sezon zamkniecie na plusie?
- Cały czas jesteśmy w okolicach zera. Nie jest źle, ale mogłoby być lepiej.
Ile do tej pory zarobiliście na LE?
- Ok. czterech milionów euro. Wliczam w to pieniądze z biletów, praw telewizyjnych itd.
A jak sprzedają się skyboxy?
- Mamy kilkanaście rezerwacji, ponad 50% wszystkich, a to niezły wynik. To nowy biznes, ludzie nie bardzo się w nim orientują. Na zachodzie jest to bardzo popularne. Przychodzą kontrahenci z firm, którzy od lat są wiślakami, a także biznesmeni nie związani z kibicowaniem, którzy uważają że to fajna i prestiżowa rzecz posiadać skybox. Miejsca VIP gold i silver także są bardzo prestiżowe. W czasie rundy wiosennej będą już posiadały komfortowy catering i wyposażenie.
Ile w najbliższej rundzie będą kosztowały bilety?
- Dotrzymuje słowa i wraz z powiększeniem stadionu ceny pójdą w dół A wiosna zapowiada się atrakcyjnie. Mamy trzech przeciwników z góry tabeli [Śląsk, Legia, Lech], derby i Puchar Polski z Lechem.
A wolałby Pan awansować do ćwierćfinału Ligi Europy czy obronić mistrzostwo?
- Tytuł jest najważniejszy, bo później moglibyśmy znowu spróbować awansować do Ligi Mistrzów. Ale jak powiedział trener Moskal, każdy mecz Wisły jest bardzo ważny.
Powyższy wywiad mocno pokazuje, że Kibice nie mają co liczyć na transfery. B.C. nie zdecydował się na "szarżę ułańską" wobec wielkiej szansy dotarcia do 1/4 finału Ligi Europy.
Ale to nic, gorzej jeśli nie awansujemy do pucharów ... Wtedy mogą być duże problemy. W tekście jest informacja, że Wisła balansuje wokół zera jeśli chodzi o finanse, przy tak dużych dochodach w tym roku z LM i LE. Pomyślcie co będzie jeśli ich zabraknie za rok.
Ostatnio edytowane przez domin_czyzyny : 28.12.2011 o godz. 11:31.
|