|
Robi się coraz zabawniej.
Grupka ludzi nie mająca bladego pojęcia o aktualnym stanie budżetu i finansów klubu próbuje wmawiać, że „na dobrego zagranicznego trenera nie mamy pieniędzy”
Pracujecie w klubie jako księgowi? Nazywacie się Cupiał, Basałaj lub Valcks? NIe? To w takim razie owo Wasze założenie jest za przeproszeniem „g…” warte, a na nim opiera się cała Wasza mizerna argumentacja dlaczego rzekomo Moskal miałby być najlepszą opcją. Aha i na nie mającej żadnego merytorycznego znaczenia oraz przełożenia na kompetencje trenerskie „Wiślackości”. Śmiech na sali.
Barcxelona i Guardiola – to jest argument przeciw Moskalowi, a nie za. Dlaczego? Ano z prostego powodu: to zaledwie jeden jedyny wyjątek, jeden trener, który nie mając doświadczenia odniósł sukces. Jeden na dziesiątki, którzy w analogicznej sytuacji ponieśli klęski i nie sprawdzili się. Więc z uwagi na nikłe prawdopodobieństwo zaistnienia podobnego przypadku i duże sytuacji, w której kończy się to klapą, zarząd zrobił wariactwo.
Zresztą, nawet Guardiola miał zupełnie inne przygotowanie do objęcia swojej obecnej roli niż ma Moskal. Jemu nie brak odpowiedniego wykształcenia i licencji.
Tylko na tym forum można się dowiedzieć, że lepszy trener bez osiągnięć w CV niż trener z osiągnięciami i że doświadczenie jest niemal w ogóle bez znaczenia. A ryzyko zatrudniania nowicjusza jest takie samo jak sprawdzonego fachowca. Jasne. Szkoda, że w życiu to tak nie działa: prezesi normalnych przedsiębiorstw wolą jednak zatrudniać na najważniejsze stanowiska osoby mające odpowiednie papiery i osiągnięcia zawodowe, a nie pierwszego lepszego pracownika tej firmy tylko dlatego, że jest z nią bardzo emocjonalnie związany. Nawet w wojsku adiutanci generałów nie zostają automatycznie generałami , gdy Ci odchodzą. Takie „czary” to tylko wśród kibiców Wisły, szczególnie z SKWK.
O nich też nie można nie mówić.
Bo SKWK nie czuło się np.: w obowiązku wydać odezwy upominającej się o przyspieszenie budowy bazy treningowej, ale wydaje ją w imię wsparcia Kazka Moskala.
Nie ma odezwy i listów otwartych ws. dalszych inwestycji w klub, w drużynę, są za to w kwestii Moskala.
Nie ma i nigdy ostatnio nie było publicznych listów w sprawie wygórowanych cen biletów, ale są w sprawie Moskala.
Nie ma listów ws. stadionowych (skierowanych nie tylko pod adresem klubu), opisujących co kibiców nadal martwi, są za to odnośnie Moskala.
Nie ma listów przepraszających Frankowskiego za rozpowszechnianie kłamstw pod jego adresem i próbę nastawienia przeciwko niemu ogółu kibiców, są za to słowa o Moskalu.
Tak można wymieniać. SKWK zajmuje się sprawami, które do nich nie należą, na dodatek tendencyjnie, wybiórczo i źle, często potencjalnie szkodząc, a nie pomagając klubowi. To staje się poważnym problemem, bo następuje coraz częściej.
Ostatnio edytowane przez Rinah : 25.12.2011 o godz. 23:03.
|