apropo braci Mak bardzo fajny artykuł w Przeglądzie Sportowym
http://www.przegladsportowy.pl/Pilka...203,1,715.html
cytat:
Wisła jednak ostatecznie potraktowała ich dość obcesowo. Bardzo liczyli, że po owych pięciu latach klub choćby w części dofinansuje im naukę w krakowskim SMS-ie i miejsce w internacie w Krakowie. Ale przy Reymonta uznano, że z dwóch wątłych fizycznie i niewysokich bliźniaków wielcy piłkarze nie wyrosną - i pożegnał się z nimi bez żalu.
A jednak stara miłość nie rdzewieje. - W wieku lat „nastu" podawaliśmy na meczach piłki „Szymkowi", „Żurawiowi", „Frankowi", „Kosie". Brożki nas kojarzyły: „sie ma, bliźniaki!" - zagadywali, ile razy widzieli nas na treningach juniorów. Więc zagrać z „Białą gwiazdą" na piersi to byłoby coś - przyznają bracia.