Wyświetl pojedynczy post
MicK
Senior Member
 
 
Od: 11.2002
Skąd: inąd

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#858
Stary 23.12.2011, 01:45
Po przeczytaniu wiadomości o pozostawieniu Moskala na stanowisku trenera Wisły Kraków nasuwa się parę refleksji.
Nasz klub oficjalnie będzie prowadziła Ikona naszego klubu. Takiej sytuacji nie pamięta... chmm.. 60% kibiców? Może nawet więcej. Ciężko jest spojrzeć krytycznym okiem na "Kazika" mając w pamięci piosenkę ".. Nie rusz Kazika...".
Rozumiem brak huraoptymizmu, który zawsze by się związał z zatrudnieniem nowego szkoleniowca z zagranicy (nowa jakość, lepsze wyszkolenie, europa i te sprawy). Pojawia się pewna niewiadoma, nadzieja, może nowa jakość gry. Tutaj stoimy w obliczu pozostawienia naszej drużyny w rękach osoby, która bądź, co bądź, była odpowiedzialna za tragiczną formę zespołu. Tak, drużyna Maaskanta była słaba, to może być zaskoczeniem dla wielu, ale jakości żadnej nie było. Gdyby nie Biton, bylibyśmy niżej niż w najgorszym momencie Petrescu. Tyle że nasz Rumun miał pomysł na grę, a Maaskant na wymówki.
Spróbujmy popatrzeć na awans Wisełki do 1/16 PE, nie jako "trafiło się ślepej kurze (Moskalowi) ziarno", ale że to raczej my byliśmy tym drobiem któremu się poszczęściło i dostaliśmy trenera który rzeczywiście wydobędzie coś z tej drużyny (nie ma co liczyć na sensowne wzmocnienia).
Osobiście od Moskala oczekuję powrotu do 4-4-2. Nie ma co grać defensywnie z taką obroną. Poprawa morale już była widoczna po tygodniu, Iliev swoimi wypowiedziami, Garguła swoją grą to udowodnili.
Dajmy mu szanse, obecnie jesteśmy poza pucharami więc gorzej być nie będzie.
Odpowiedz cytując