flamengista napisał(a):

Podzielam twoje obawy i wątpliwości.
Prawda jest jednak taka, że po meczu z Twente nie było innego wyjścia. Moskal jednak osiągnął spory sukces i nie wolno tego deprecjonować. Zasługuje na szansę. Do stanowiska 1 trenera był przygotowywany od dawna, terminując jako asystent u uznanych, lepszych od siebie. Odbywając staże trenerskie.
Jak nie teraz, to kiedy miał dostać szansę? Ma być w nieskończoność młodym-zdolnym trenerem, który "kiedyś" poprowadzi Wisłę?
Nie można dłużej czekać. Wbrew pozorom jego pozostanie na stanowisku 1 trenera nie jest wyrazem bezsilności i totalnej amatorki, bo jednak - jak już wyżej wspomniałem - on do tej roli był jednak długo przygotowywany.
Teraz pora sprawdzić, czy bliżej mu do Guardioli, czy do Leonardo. Oby do tego pierwszego
|
Wooow, pisze tu Kolega pracownikom Wisły prawdziwą laurkę

Sugerując, żę ktoś świadomie realizuje długoterminowy, misterny program pt. "Wychowajmy sobie trenera, skoro go od lat nie potrafimy znaleźć". Jak Barca z Guardiolą przez lat chyba 6?
Obawiam się, że prawda jest bardzo rozczarowująca
Zarząd zwolnił Maaskanta impulsywnie i będąc kompletnie do tego nie przygotowanym. Nikt nie zadbał o to, żeby - jak w każdym profesjonalnym klubie - postarać się wcześniej o jego następce.
I nagle ocknęli się z Moskalem na ławce a Probierz zrobił numer i wybrał Grecję.
I co zrobić? Ano Maaskantowi i tak trzeba płacić do końca sezonu (bo ktoś zwalniając go o tym nie pomyślał?), więc nikogo nie ściągniemy. To niech już Moskal tę wiosnę dokończy, przecież po coś go tu trzymamy.
Ale jeszcze Stan się rozejrzy do końca roku i może jednak kogoś taniego i doświadczonego nam znajdzie.
Gdyby Moskala świadomie przygotowywano do tej roli - konsekwentnie, metodycznie - objął by zespół tuż po dymisji Maaskanta z jasnym komunikatem od Zarządu, że mu ufają i wiążą z nim spore nadzieje. I że dostanie przynajmniej 1 rundę na spokojną pracę. A dostał info dziś.
Po kilkutygodniowej rozkminie.
Tak mi się coś zdaje.