Wyświetl pojedynczy post
Marszałek
Senior Member
 
 
Od: 11.2004
Skąd: C.K. Kraków

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#14895
Stary 22.12.2011, 16:55
Kocur napisał(a):Wyświetl post
Hehe - poruszyliście ciekawy temat agencji ratingowych.

To ja mam pytanie - proszę nie szukać w necie ale czy ktoś jest w stanie odpowiedzieć:


1. Gdzie mają siedzibę najbardziej znane agencje?
2. Kto w nich pracuje - czy profesorowie ekonomiście czy przypadkowi z ulicy a może politycy?
3. Z czego żyją - bo przecież żadne państwo im nie płaci za bzdurne rankingi?
4. Czy nie zahacza to o manipulację giełdami - ktoś z agencji wyda oświadczenie o obniżeniu ratingu dla Polski tylko po to żeby kupić tanio akcje jak giełda pieprznie?
5. Czy ja też mogę z kumplem założyć agencję ratingową i zmieniać świat?
6. Komu podlegają te agencje - czy ONZ czy Bank Światowy czy jeszcze inna jednostka bo przecież ktoś musi sprawować nad nimi kontrolę - finansową, organizacyjną i inną


Tak kilka pytań na szybkości - a ogólnie pytań związanych z tymi agencjami jest nieskończona ilość.
Nieskończona ilość a jedno z lepszych pytań jaki mi przychodzi na myśl, to, jaki rating miała Islandia dzień przed bankructwem. Oraz jak oceniano Enrontakże dzień, i godziny przed wielkim bum A kto tam pracuje nie jest istotne.

Ten kto inwestuje kasę wie na co patrzeć, jest od groma wyprzedzających wskaźników i żadne tam ratingi i agencje potrzebne nie są. O ich raportach nie wpominając. Nie o inwestorach myślałem pisząc, że obniżna ratingu Francji przeszła bez echa. Chodzi mi o Kowalskiego, który co rusz jest atakowany informacjami, jak to walczy się z kryzysem i zadłużeniem na całkiem przyjemnych szczytach. Jedzonko, picie, hoteleZnaczy o tym się nie informuje.

Słowem klucz w tych ciężkich czasach jest obcobrzmiący rating. Komuś obnżyli a komuś podwyższyli. Ogólnie Kowalski wie, że jak rating nisko to źle a jak wysoko to dobrze. No i Francja, która stoi na straży Euro razem z Niemcami ma obnizony rating. A tu jeszcze robi się ogólno europejską ściepę aby ratować tych i owych. Sytucja jest ciężka, czasy niepewne i nie stąd ni z owąd wyskakuje informacja o śmierci Kima. Tego Kima z tej niedobrej Koreii, neobliczalnej. Strach i tak dalej.

Od dwóch lat zauważyłem, że gdy dzieje się coś istotnego w Europie, w sensie negawynym, pokazujący jak daleko zabrnęo to całe dziadostwo w absurdzie, to w Azji daje o sobie znać Korea Północna. Chyba, że mi się zdaje.


P.S.
A co to ma za znaczenie czy ktoś jest profesorem ekonomii czy nie. O wiedzy rynkowej decyduje Twój rachunek maklerski a nie tytuły. Znam nie jednego nobliwego profesa, co pisze książki o rynku kapitałowym czy pieniężnym a w życiu nie złożył zlecenia na kupno czegokolwiek. Nie teoria, przepisywanie książek a praktyka się liczy. Tak więc nawet jakby te agencji ratingowe zatrudniały samych profesorów o niczym by to nie świadczyło a już na pewno o fachowości tychże agencji. Co jak co ale rynek finansowy nie znosi teorii a jak już to bardzo szybko ją weryfikuje. Cala zabawa ostatnimi czasy polega na tym, że pisze się książki, poradniki, które nie są za wiele warte. I piszą je niejednokrotnie goście z tytułami uczelni wszelakich. Wartość tych publikacji jest wprost proporcjonalna do ceny papieru na którym została wydana. Jakoś dziwnym trafem, w naszym grajdole, najtrafniej i najrzetelniej o rynku wypowiada się facet z tytułem inżyniera. Niejaki Kuczyński z Xeliona. Może to wynik tego ,że jest praktykiem? Wracając do znamienitych profesorów. Niewątpliwie prym wiodą ci co prezentują swoje tezy w opraciu o dane historycznne. Naklepie tych stron z 300 i co druga strona to wykres. Nie neguje tego ale sam bym popełnił z kilka książek na popracie moich tez i spostrzeżeń w oparciu o dane historyczne. Spokojnie znalazłbym wykresy czy to spólek czy par walutowych, obligacji, które byłyby merytorycznym potwierdzenim moich mądrości. A tytułu profesora nie mam i nie zamierzam posiadać.
Wydarzenia nie zawsze spełniają nasze oczekiwania, ale zawsze jest dla nich jakieś logiczne wytłumaczenie. Często nie jest ono krzepiące, ale zawsze logiczne.