Wyświetl pojedynczy post
Bobek90
Senior Member
 
Od: 11.2011

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#9888
Stary 18.12.2011, 00:06
eto22
Puchary to jedno, a liga to drugie. W pucharach mimo ze przez dlugi okres gralismy bez Meliksona (zdecydowanie nasz najlepszy zawodnik) i Maleckiego (sredniak, ale... szanujmy sie, przy Kirmie to skok jakosciowy) dawalismy rade w ofensywie. Np. mecze wyjazdowe z Fulham i Twente. Przeciwnicy wtedy grali na powaznie (nie tak jak w Krakowie), warto dodac ze przeciwnicy klasowi, a my tymczasem po bramce strzelilsmy. Ba, mogly i byc 2 bramki (szczegolnie z Fulham... oczywiscie Kirm spartaczyl). I powtarzam, bylismy przetrzebieni kontuzjami. Problem jest taki ze my tracilismy tych bramek po 4, a moglo byc wiecej. Nawet Wisla pierwszego Kasperczaka nie bylaby wstanie tego odrabiac i strzelac zespolom klasy Fulham czy Twente po 4 bramki na mecz. Problem lezy wiec w defensywie. Jasne ze nasza ofensywa mogla by byc lepsza. Mogla by byc duzo lepsza. Tyle ze wzmacnianie ofensywy przy obronie ktora traci po 4 bramki (z powaznymi przeciwnikami) to idiotyzm.Nie slyszales powiedzenia ze akcje konstruuje sie od obrony? Tyle w temacie. Tym bardziej biorac pod uwage nasza charakerystyke. My nie mamy graczy do ataku pozycyjnego wogole. Mamy natomiast graczy do kontry. Szczelna defensa, szybkie i wycwiczone kontry i stale fragmenty gry. To nasza recepta na sukces. Problem w tym ze ta nasza defensywa szczelna nie jest. Efekt jest taki ze nie mamy jak grac. Na kontry nie mozemy bo raz ze defensywa nie jest w stanie zatrzymac nawet patejukow, dwa ze wykopywaniem pilki na oslep przez defensorow (lub podania a la Chavez) nie tworzy sie kontr. Natomiast jak pojdziemy do ataku z powaznym przeciwnikiem, a przeciwnikowi sie chce, to nas punktuja jak Fulham w Londynie.
Ostatnio edytowane przez Bobek90 : 18.12.2011 o godz. 00:08.
Odpowiedz cytując