Wyświetl pojedynczy post
Markus
Senior Member
 
 
Od: 11.2002
Skąd: Kraków

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#52588
Stary 17.12.2011, 15:00
Jova napisał(a):
Nie wiem ile razy muszę jeszcze powtórzyć, że nie uważam by sprowadzanie polskich zawodników było korzystniejsze od zatrudniania obcokrajowców. Moim zdaniem Polacy są konkurencyjni, a nie lepsi.
Owszem, są konkurencyjni, ale tylko w wyjątkowych sytuacjach. Szczególnie dla Wisły. Dlatego naturalną koleją rzeczy jest, że w większości przypadków tą konkurencję u nas przegrywają. I prawidłowo.

Jova napisał(a):
Uważam, że istnieją klasowi polscy zawodnicy konkurencyjni (jakościowo i cenowo) dla obcokrajowców, stąd ignorowanie krajowych graczy jest bezsensowne. Oni po prostu są opcją, którą powinniśmy brać pod uwagę.
Naturalnie trzeba ich również brać pod uwagę. Ale bez forowania na zasadzie, że skoro Wisła to polski klub, lepiej ściągnąć nawet przepłacając Polaka niż obcokrajowca. Realnie dziś nie ma w naszej lidze Polaka dostępnego dla Wisły, który mógłby dać jej więcej niż obecnie posiadani obcokrajowców, może za wyjątkiem 2-3 pozycji. I nie sądzę, by Valcks znów nie mógł znaleźć dla nas jeszcze lepszych kandydatów do składu zagranicą niż Ci występujący obecnie w kraju.

Jova napisał(a):
Jeśli idzie o przykład zawodnika, który potrafi równie wiele co Nunez lub Iliev, kosztuje podobne pieniądze i byłby zainteresowany grą w Wiśle, to naprawdę nie trzeba szukać daleko. Cezary Wilk. Około 200 tys. Euro za transfer i jakieś 150 tys. Euro rocznie w ramach czteroletniego kontraktu. Sądzę, że na swojej pozycji daje zespołowi przynajmniej tyle ile Nunez i Iliev na swoich.
Wilk jest jednym z polskich wyjątków w naszym składzie. Też cieszyłbym się, gdyby istnieli obecnie dostępni dla Wisły polscy piłkarze o podobnych uwarunkowaniach cenowych i jakościowych, ale ich nie widać. Nawet jednak wtedy trzeba byłoby się zastanowić, czy Valcks nie ma możliwości ściągnięcia jeszcze lepszych obcokrajowców na porównywalnych warunkach. Nie można przesądzać że taki Wilk jest szczytem możliwości Wisły i Valcksa na danej pozycji.

Jova napisał(a):
1/5?! Jak Ci to wyszło?
Bardzo prosto. Działacze podali że Biton jest do nas wypożyczony, co obecnie kosztuje klub ok. 200 tyś euro. To przynajmniej pięć raz mniej niż suma, którą Ruch wołał za wykup Sobiecha. W efekcie mamy zawodnika efektywnego i skutecznie pracującego na pucharowe sukcesy Wisły za znacznie mniejsze pieniądze. I przy okazji moim zdaniem piłkarsko lepszego. Nie jest powiedziane, że Sobiech dałby Wiśle więcej lub że sprawdziłby się u nas bardziej.

Jova napisał(a):
Zapewne zignorowałeś pewien "detal" - ten mln euro Polonia zapłaciła za Sobiecha jednorazowo, a nie za każdy rok jego gry. W ten sposób nie tylko zapewniła sobie, że on będzie mógł występować u nich dłużej niż rok,
To jeszcze nie przesądza, że rzeczywiście będzie mogła na nim zarobić, ani że cały okres gry w tym klubie będzie równie wartościowy jak teoretycznie krótszy pobyt w Wiśle Bitona. Co zresztą widzimy – Sobiech już w Polonii obecnie nie gra. Póki co nie zrobił dla niej więcej niż Biton dla nas, tylko znacznie mniej. Za to „znacznie mniej” mieliśmy płacić ponad 1 mln Euro?

Jova napisał(a):
A ja się z tą oceną nie zgadzam. Valckx ma dobrą skuteczność transferów, ale jego działania też pokazują, że pozyskać wartościowego gracza jest naprawdę trudno. Transfery w jego wykonaniu to wciąż loteria.
Tak naprawdę to każdy jego transfer w jakiejś mierze się przydawał i pomagał klubowi. Może poza Branco. Nawet Burkhari miał swój ważny moment chwały – derby z Cracovią przy Kałuży. Każdy miał istotny udział w zdobyciu MP lub teraz w pucharowym sukcesie. Ogromna większość była i jest lepsza od innych polskich ligowców na swoich pozycjach. Tu już absolutnie nie można mówić o loterii. Niemal każdy transfer Valcka oznacza dobrego jak na polskie warunki piłkarza i niesie nadzieję pozyskania naprawdę wyjątkowego w polskiej skali zawodnika. W dodatku są to transfery bezpieczne: żaden z niewielu zawodników, którzy rozczarowują, nie będzie zalegał w klubie na lata.

Jova napisał(a):
Stosujesz podwójne standardy. Gdy analizujesz wartościowych zagranicznych graczy wymieniasz: "Hernandeza, Stilica, Arboledę, Luboję, Radovica, Kuciaka, Djordjevica, Traore" i nie postrzegasz ich jako przepłaconych, bo uznajesz, że trafili do polskich klubów za przystępną cenę.
Gdy analizujesz polskich graczy nie bierzesz pod uwagę ceny za którą trafili do swoich obecnych klubów, tylko kwoty, które Wisła musiałaby wydać, by pozyskać ich dziś, z klubów w których się sprawdzili.
Nie jest żadnym podwójnym standardem spostrzeżenie, potwierdzone wielokrotnie przez najwyższych przedstawicieli Wisły, że ceny za polskich zawodników dyktowane naszemu klubowi w większości przypadków (obojętnie na jakim etapie ich kariery), są sztucznie zawyżane w przeciwieństwie do cen obcokrajowców nie grających w Polsce. To powoduje istnienie różnicy, o której pisze i jest to sprawa realna.

Jova napisał(a):
Jeśli chcesz twierdzić, że polscy zawodnicy byli kluczowym czynnikiem, który uniemożliwiał nam dobrą grę w Europie, to miło byłoby gdybyś odnotował, że Lechowi i ostatnio Legii jakoś nie przeszkadzali.
Ależ „przeszkadzali”, we wszystkich sezonach poza jednym, dwoma w ostatnich dziesięcioleciach. Polscy zawodnicy mają „udokumentowaną historycznie” średnią jednego pucharowego sukcesu w danym klubie na kilkanaście lat. To jest katastrofalna średnia. To jest pełen „obraz” ich dokonań i wartości. Nie można powoływać się na jeden sezon czy rundę zapominając o kilkunastu innych.

Jova napisał(a):
Sądziłem, że chodziło Ci o pieniądze, które można będzie zarobić na transferach piłkarzy z Valckxowego zaciągu. Jeśli idzie o zyski z pucharów, to jeszcze raz nieśmiało przypominam, że Lechowi i Legii Polacy w składzie jakoś nie przeszkadzali w odnoszeniu sukcesów.
Nie można sprowadzać możliwości uzyskania dochodu klubu wyłącznie do źródła polegającego na sprzedaży zawodników. Znacznie większe pieniądze można obecnie pozyskiwać – i to regularnie – z ich gry w pucharach. O innych dochodach klubu generowanych przez piłkarzy (np.: miejsce w lidze, ilość transmisji TV, sprawy marketingowe itd.) już nawet nie piszę. Wielokrotnie samo wypożyczenie jakiegoś zawodnika zaledwie na sezon może dać klubowi znacznie większe zyski, niż wykupienie, czy wyszkolenie i późniejsza odsprzedaż innego.

Dziękuję za rozmowę. Myślę, że na ten moment wystarczy już tej naszej wymiany zdań
Jaroo1: "okazało się, że gracze co się sprawdzają w Polsce są z 2 ligi hiszpańskiej. Nic w tym odkrywczego nie ma, byłoby dziwne gdyby się nie sprawdzali."
(...)
"Polaków na rynku to mamy do wyboru praktycznie zero w porównaniu do chociażby rynku europejskiego. Ogólnie poziom Polakow jest słabszy niż graczy z zachodu, dlatego logiczne jest że łatwiej znaleźć kogoś na zachodzie, nawet z II-V ligi - zależy od kraju, bo np w Hiszpanii można znaleźć dobrego gracza w niższej lidze
"
Odpowiedz cytując