Eustachy napisał(a):

|
To do ciebie nie dociera, ze robienie z Manu kluczowego pilkarza jest smieszne, niezaleznie od tego czy zagral w kilku pierwszych meczach, bo ten gosc jest zwyczajnie komiczny i nawet jesli juz mu cos czasem dobrego dla druzyny wyjdzie, to najwyzej przez przypadek jak po rykoszetach z pasiakami. U nas tez Skorza kiedys stawial na Lobodzinskiego w podstawowym skladzie, ale nigdy nie przeszloby mi przez mysl zaliczyc go do grona kluczowych zawodnikow z tego powodu. Wrecz przeciwnie, zawsze twierdzilem ze z tym facetem w skladzie gramy w 10-tke i sadzilem, ze kibice Legii maja o Manu podobne zdanie, ale jak sie okazuje nie wszyscy.
|
U nas to nie trzeba wracać do Łobo bo mamy Łoba z importu
flamengista napisał(a):

|
1. Fulham zależało na LE. Widać to było po porażce u nas, a także podczas rewanżu - chłopaki starały się zmazać "plamę".
|
Ano zależało.Jak by to absurdalnie nie zabrzmiało co całkiem możliwe że uratowała nas wtopa z Odense

Do meczu z Angolami przystępowaliśmy jako totalni outsiderzy , oni byli chwilę po klepnięciu Odense na wyjeździe i potraktowali ten mecz lekko ulgowo - po co się męczyć jak mają za przeciwników dwóch pionków z Polski i Danii a w zanadrzu 2 meczu u siebie z nimi.
A ten ich ostatni mecz z Odense...Ja to bym nie wysyłał im szampana tylko poszedł do Częstochowy

Odense niczego nie zagrało , oddało całe 3 strzały w ciągu 90 minut z tego 2 wpadły - zwykły przypadek + nieudolność Anglików a nie jakaś wielka determinacja.