Wyświetl pojedynczy post
jova
Senior Member
 
Od: 07.2003

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#52565
Stary 16.12.2011, 22:35
Markus napisał(a):Wyświetl post
Obaj są istotnymi zawodnikami dla naszej kadry, obaj bardzo przyczynili się do tegorocznego pucharowego sukcesu. Cały czas piszę, że nie trzeba być wybitnym, by spełniać swoją rolę i stanowić lepsze rozwiązanie od tych, które zapewnia polskie podwórko. Pokaż zawodnika równie wiele potrafiącego i w zbliżonej cenie dla Wisły wśród Polaków, gotowego przejść do nas, a bardzo chętnie przyznam Ci rację, że korzystniej było wybrać kogoś innego.
Nie wiem ile razy muszę jeszcze powtórzyć, że nie uważam by sprowadzanie polskich zawodników było korzystniejsze od zatrudniania obcokrajowców. Moim zdaniem Polacy są konkurencyjni, a nie lepsi.
Do tego nie twierdzę, że klasowych Polskich zawodników jest wystarczająco wielu, by zapełnili wszystkie luki w naszym składzie. Uważam, że istnieją klasowi polscy zawodnicy konkurencyjni (jakościowo i cenowo) dla obcokrajowców, stąd ignorowanie krajowych graczy jest bezsensowne. Oni po prostu są opcją, którą powinniśmy brać pod uwagę.
Jeśli idzie o przykład zawodnika, który potrafi równie wiele co Nunez lub Iliev, kosztuje podobne pieniądze i byłby zainteresowany grą w Wiśle, to naprawdę nie trzeba szukać daleko. Cezary Wilk. Około 200 tys. Euro za transfer i jakieś 150 tys. Euro rocznie w ramach czteroletniego kontraktu. Sądzę, że na swojej pozycji daje zespołowi przynajmniej tyle ile Nunez i Iliev na swoich.
Markus napisał(a):Wyświetl post
Nie uważam, podobnie jak najwyraźniej Valcks, że Sobiech za którego już na wstępie Wisła musiałaby zapłacić ok. 1 mln euro byłby dla nas lepszym sportowo i finansowo wyborem niż Biton, obecnie wiodący nas wraz z innymi zawodnikami do wielkiego pucharowego sukcesu za ok. 1/5 tej kwoty.
1/5?! Jak Ci to wyszło? Zapewne zignorowałeś pewien "detal" - ten mln euro Polonia zapłaciła za Sobiecha jednorazowo, a nie za każdy rok jego gry. W ten sposób nie tylko zapewniła sobie, że on będzie mógł występować u nich dłużej niż rok, ale też umożliwiła sobie zarobienie na jego kolejnym transferze. Jak pokazuje historia, ów milion bez problemów odzyskali.
Moim zdaniem Sobiech to inwestycja przynajmniej porównywalna z Bitonem.
Markus napisał(a):Wyświetl post
Nie. Ja Ci mówię coś innego, pozostając w kanwie tego umownego uproszczenia: że przy Valcksie to już nie jest gra w Lotto, tylko realna i efektywna droga pozyskiwania wartościowych zawodników.
A ja się z tą oceną nie zgadzam. Valckx ma dobrą skuteczność transferów, ale jego działania też pokazują, że pozyskać wartościowego gracza jest naprawdę trudno. Transfery w jego wykonaniu to wciąż loteria. Nawet jeśli litościwie zignoruje się dwóch pierwszych sprowadzonych przez Holendra zawodników, to wciąż bez trudu można wskazać przykłady słabych ruchów. Jaliens jest marny i przeraźliwie drogi. Lamey jest przepłacony. Iliev i Jovanović za takie pieniądze powinni pokazywać więcej niż przebłyski dobrej gry. Sivakov grał na poziomie Jirsaka. Diaz został ściągnięty na lewą obronę, a nie potrafi posadzić na ławie Paljicia.
Z drugiej strony mamy fantastyczny ruch (Melikson), bardzo dobry (Pareiko), dobry (Genkov) i dwa, które trudno ocenić. W ten sposób postrzegam Bitona i Nuneza, bo ich tylko wypożyczyliśmy, co moim zdaniem nie jest szczególnie korzystne dla klubu, który w dużej mierze utrzymuje się ze sprzedaży zawodników. Biton gra dobrze, a Nunez na zadowalającym poziomie.
Markus napisał(a):Wyświetl post
Zły przykład, bo w żadnym z tych klubów dyrektorem nie był człowiek o potwierdzonej już w dwóch oknach transferowych z rzędu efektywności Valcksa. Ale i tak śmiało można byłoby powiedzieć, że na jeden udany transfer obcokrajowca, nawet w innych polskich klubach, przypada mniej nieudanych, niż nieudanych „chowów ”na jednego porządnego polskiego zawodnika pozyskanego w cyklu „wychowywania” i „ogrywania”.
A gdzie ja wspomniałem o wychowankach? Wyraźnie pisałem o transferach krajowych zawodników. Stawianie na wychowanków to zupełnie inna bajka, bo często dochodzi do niej z powodów finansowych, a nie sportowych, stąd trudno oczekiwać skuteczności porównywalnej z transferami.
Markus napisał(a):Wyświetl post
Obecnie na palcach jednej ręki można policzyć naprawdę dobrych piłkarzy wyszkolonych w Polsce, z których i tak większość jest nie dla Wisły. Natomiast naprawdę wartościowych obcokrajowców grających w naszej lidze i dostępnych dla polskich klubów jest znacznie więcej, co oznacza, że procent porządnych i osiągalnych zawodników dla naszego klubu z tego rynku przekłada się na ilość graczy kilkakrotnie większą.
Jasne, ale to nie zmienia faktu, że ci Polacy, którzy są dostępni, są konkurencyjni dla obcokrajowców z tej samej kategorii cenowej lub jakościowej.
Markus napisał(a):Wyświetl post
Niestety nie. Transfery polskich zawodników obarczone są znacznie większym ryzykiem z uwagi na ich efektywność, wyszkolenie i zawyżone ceny dyktowane Wiśle przez ich właścicieli.My kupując kogokolwiek w Polsce ciągle musimy przepłacać, to nie jest żaden wymysł. Ceny dla Wisły były i są absurdalnie chore, a wydajność piłkarzy niska. Wiele razy sami bardzo boleśnie mogliśmy się o tym przekonać, znacznie częściej niż mogliśmy się dzięki nim cieszyć z europejskich sukcesów.
Stosujesz podwójne standardy. Gdy analizujesz wartościowych zagranicznych graczy wymieniasz: "Hernandeza, Stilica, Arboledę, Luboję, Radovica, Kuciaka, Djordjevica, Traore" i nie postrzegasz ich jako przepłaconych, bo uznajesz, że trafili do polskich klubów za przystępną cenę.
Gdy analizujesz polskich graczy nie bierzesz pod uwagę ceny za którą trafili do swoich obecnych klubów, tylko kwoty, które Wisła musiałaby wydać, by pozyskać ich dziś, z klubów w których się sprawdzili.
Gdybyś stosował takie kryteria w stosunku do obcokrajowców, których uznajesz za wartościowych, to każdy z nich też jest dziś przepłacony i nieosiągalny dla Wisły.
Jeśli idzie o sukcesy w Europie, to niezależnie od narodowości graczy polskie kluby ogólnie mają tendencję do szybkiego odpadania. Jeśli chcesz twierdzić, że polscy zawodnicy byli kluczowym czynnikiem, który uniemożliwiał nam dobrą grę w Europie, to miło byłoby gdybyś odnotował, że Lechowi i ostatnio Legii jakoś nie przeszkadzali.
Markus napisał(a):Wyświetl post
W przypadku Valcksa zdecydowanie tak. I co znaczy umowne określenie „zapchajdziura”? Piłkarz jest albo przydatny i wartościowy w swojej roli w drużynie, albo nie. Nie musi być żadną wybitną gwiazdą, aby dawać zespołowi to, o co chodzi.
Znaczy się, Manu jest wartościowym, przydatnym graczem Legii, a Ćwielong Śląska?
W moim rozumowaniu "wartościowy" oznacza gracza, który jest częścią kręgosłupa drużyny. Piłkarza, który decyduje o obliczu zespołu. Nie powiedziałbym tego o kimś, kto gra przeciętnie i od czasu do czasu ma przebłyski wysokiej formy. Moim zdaniem wartościowymi graczami Wisły są: Pareiko, Chavez, Sobol (z każdym rokiem w coraz mniejszym stopniu), Małecki, Melikson, Genkov i Biton.
Markus napisał(a):Wyświetl post
Tak, pokazała to w tym roku wiodąc klub do pucharowych profitów rzędu kilku milionów Euro, których nie byłoby, gdybyśmy jak w poprzednich latach regularnie kończyli puchary na Lewadiach czy Karabachach bazując bardziej na krajowym składzie. Oni cały czas „zarabiają dla Wisły duże pieniądze”. I to tylko w tym roku porównywalne do sprzedaży takiego Błaszczykowskiego do Dortmundu. A taki interes jak z nim zdarza się nam raz na kilka dekad.
Sądziłem, że chodziło Ci o pieniądze, które można będzie zarobić na transferach piłkarzy z Valckxowego zaciągu. Jeśli idzie o zyski z pucharów, to jeszcze raz nieśmiało przypominam, że Lechowi i Legii Polacy w składzie jakoś nie przeszkadzali w odnoszeniu sukcesów.
Markus napisał(a):Wyświetl post
Zgadza się. Ale nie przegrali jeszcze mistrzostwa. Fakt, że przez pół rundy Wisła grała bez większości kluczowych zawodników nie jest tu też niestety bez znaczenia. Gdybyśmy wyjęli np.: z Legii tylko Luboję z Radocivem, a z Lecha np.: Rudniewa, bardzo prawdopodobne, że ich strata punktowa byłaby porównywalnie i proporcjonalnie większa, albo jeszcze gorsza niż u nas. Wisła nie jest aż tak silnym klubem, by podobne personalne problemy nie zostawiały smutnych śladów.
Prawda. Przyznaję, powinienem był wspomnieć o kontuzjach kluczowych graczy. Inna sprawa, że gdy mieliśmy Meliksona, Małeckiego, Sobola, Chaveza i Genkova nasza gra w lidze wcale nie wyglądała jakoś znacząco lepiej.
Markus napisał(a):Wyświetl post
Nawet jeśli czasem tak jest, nie znaczy to, że stają się każdorazowo korzystniejszą inwestycją niż inny dostępny piłkarz zagraniczny.
I znów zarzucasz mi coś, czego nie napisałem. Nie twierdzę, że Polacy są korzystniejszymi inwestycjami, a już na pewno nie każdorazowo korzystniejszymi. Są konkurencyjni.
Ostatnio edytowane przez jova : 16.12.2011 o godz. 22:40.
Odpowiedz cytując