Wyświetl pojedynczy post
Markus
Senior Member
 
 
Od: 11.2002
Skąd: Kraków

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#52548
Stary 16.12.2011, 16:54
Jova napisał(a):
Nunez, Jovanović i Iliev nie są wybitnymi piłkarzami nawet jak poziom Ekstraklasy. Nie twierdzę, że są słabi, ale to nie są ludzie, którzy stanowią o sile Wisły. To raczej zapchajdziury.
Obaj są istotnymi zawodnikami dla naszej kadry, obaj bardzo przyczynili się do tegorocznego pucharowego sukcesu. Cały czas piszę, że nie trzeba być wybitnym, by spełniać swoją rolę i stanowić lepsze rozwiązanie od tych, które zapewnia polskie podwórko. Pokaż zawodnika równie wiele potrafiącego i w zbliżonej cenie dla Wisły wśród Polaków, gotowego przejść do nas, a bardzo chętnie przyznam Ci rację, że korzystniej było wybrać kogoś innego.

Jova napisał(a):
Genkova i Bitona uważam za dobre inwestycje, ale nic ponad to. Ani nie grają na jakimś fantastycznym poziomie, ani nie byli jakoś szczególnie tani. Porównując ich np. z transferami Lewandowskiego i Sobiecha nie mogę zgodzić się, że takich pieniędzy nie można by było równie dobrze zainwestować w Polaka. 1,6 mln za Bitona to jakieś nieporozumienie.
Nie uważam, podobnie jak najwyraźniej Valcks, że Sobiech za którego już na wstępie Wisła musiałaby zapłacić ok. 1 mln euro byłby dla nas lepszym sportowo i finansowo wyborem niż Biton, obecnie wiodący nas wraz z innymi zawodnikami do wielkiego pucharowego sukcesu za ok. 1/5 tej kwoty.

Lewandowski to już „działka” Bednarza, nie Valcksa. Zresztą, swoisty wyjątek nawet wśród wyjątków.

Jova napisał(a):
Ja Ci mówię, że w Lotto trudno wygrać, a Ty mi odpowiadasz, że to nie prawda, bo takich, którzy wygrali, są tysiące.
Nie. Ja Ci mówię coś innego, pozostając w kanwie tego umownego uproszczenia: że przy Valcksie to już nie jest gra w Lotto, tylko realna i efektywna droga pozyskiwania wartościowych zawodników.

Jova napisał(a):
Na ilu Golików i Handzików przypada jeden Stilić? Na ilu Bensonów i Buvalów trafia się jednego Traore? Na ilu Jovaniciów i Antoloviciów przypada jeden Kuciak? itd. itp.
Zły przykład, bo w żadnym z tych klubów dyrektorem nie był człowiek o potwierdzonej już w dwóch oknach transferowych z rzędu efektywności Valcksa. Ale i tak śmiało można byłoby powiedzieć, że na jeden udany transfer obcokrajowca, nawet w innych polskich klubach, przypada mniej nieudanych, niż nieudanych „chowów ”na jednego porządnego polskiego zawodnika pozyskanego w cyklu „wychowywania” i „ogrywania”.

Obecnie na palcach jednej ręki można policzyć naprawdę dobrych piłkarzy wyszkolonych w Polsce, z których i tak większość jest nie dla Wisły. Natomiast naprawdę wartościowych obcokrajowców grających w naszej lidze i dostępnych dla polskich klubów jest znacznie więcej, co oznacza, że procent porządnych i osiągalnych zawodników dla naszego klubu z tego rynku przekłada się na ilość graczy kilkakrotnie większą.

Jova napisał(a):
To nie oznacza, że transfery Polaków są automatycznie obarczone większym ryzykiem ani że polscy piłkarze są przepłacani.
Niestety nie. Transfery polskich zawodników obarczone są znacznie większym ryzykiem z uwagi na ich efektywność, wyszkolenie i zawyżone ceny dyktowane Wiśle przez ich właścicieli. My kupując kogokolwiek w Polsce ciągle musimy przepłacać, to nie jest żaden wymysł. Ceny dla Wisły były i są absurdalnie chore, a wydajność piłkarzy niska. Wiele razy sami bardzo boleśnie mogliśmy się o tym przekonać, znacznie częściej niż mogliśmy się dzięki nim cieszyć z europejskich sukcesów.

Jova napisał(a):
Czy w przypadku transferów obcokrajowców można mówić o znacznie lepszej proporcji graczy wzmacniających zespół do słabeuszy i zapchajdziur niż w przypadku Polaków? Moim zdaniem nie.
W przypadku Valcksa zdecydowanie tak. I co znaczy umowne określenie „zapchajdziura”? Piłkarz jest albo przydatny i wartościowy w swojej roli w drużynie, albo nie. Nie musi być żadną wybitną gwiazdą, aby dawać zespołowi to, o co chodzi.

Jova napisał(a):
Chodzi o tę listę zawodników: "Nunez, Jovanović, Iliev, Biton, Genkow, Pareiko"?
Nuneza i Bitona raczej nie wykupimy. Iliev i Pareiko są starzy. Jovanović jak dotąd nie zachwyca. Zostaje Genkov - to ta "większość", na której można zarobić duże pieniądze?
Tak, pokazała to w tym roku wiodąc klub do pucharowych profitów rzędu kilku milionów Euro, których nie byłoby, gdybyśmy jak w poprzednich latach regularnie kończyli puchary na Lewadiach czy Karabachach bazując bardziej na krajowym składzie. Oni cały czas „zarabiają dla Wisły duże pieniądze”. I to tylko w tym roku porównywalne do sprzedaży takiego Błaszczykowskiego do Dortmundu. A taki interes jak z nim zdarza się nam raz na kilka dekad.

Jova napisał(a):
Co do efektu marketingowego też szczerze wątpię. Ani nam Jaliens, ani Legii Ljuboja nie zwiększają w pojedynkę frekwencji. W naszych warunkach efekt marketingowy może dać tylko sukces sportowy, bo nikogo naprawdę znanego i dobrego nie ściągniemy.
Moim zdaniem znów nie doceniasz w tej materii możliwości i kontaktów Valcksa. Nośne nazwiska, również na ławce trenerskiej, zawsze wzmacniają efekt marketingowy i poprawiają frekwencję.

Jova napisał(a):
Ci sami zagraniczny zawodnicy zapewnili nam 10 punktów straty do lidera i ciężką walkę o puchary. Już pomijam jaką rolę miał dziki fart w naszej tegorocznej europejskiej przygodzie.
Zgadza się. Ale nie przegrali jeszcze mistrzostwa. Fakt, że przez pół rundy Wisła grała bez większości kluczowych zawodników nie jest tu też niestety bez znaczenia. Gdybyśmy wyjęli np.: z Legii tylko Luboję z Radocivem, a z Lecha np.: Rudniewa, bardzo prawdopodobne, że ich strata punktowa byłaby porównywalnie i proporcjonalnie większa, albo jeszcze gorsza niż u nas. Wisła nie jest aż tak silnym klubem, by podobne personalne problemy nie zostawiały smutnych śladów.

Jova napisał(a):
Niewielu klasowych polskich piłkarzy jest dostępnych, bo popyt na nich jest większy niż podaż, ale to nie oznacza, że Ci, którzy są dostępni, automatycznie są złymi inwestycjami.
Nawet jeśli czasem tak jest, nie znaczy to, że stają się każdorazowo korzystniejszą inwestycją niż inny dostępny piłkarz zagraniczny.
Ostatnio edytowane przez Markus : 16.12.2011 o godz. 17:45.
Jaroo1: "okazało się, że gracze co się sprawdzają w Polsce są z 2 ligi hiszpańskiej. Nic w tym odkrywczego nie ma, byłoby dziwne gdyby się nie sprawdzali."
(...)
"Polaków na rynku to mamy do wyboru praktycznie zero w porównaniu do chociażby rynku europejskiego. Ogólnie poziom Polakow jest słabszy niż graczy z zachodu, dlatego logiczne jest że łatwiej znaleźć kogoś na zachodzie, nawet z II-V ligi - zależy od kraju, bo np w Hiszpanii można znaleźć dobrego gracza w niższej lidze
"
Odpowiedz cytując