Dariook napisał(a):

Oczywiście że też się cieszę i czuję że to jeszcze nie koniec naszych niespodzianek. Sukces Wisły jest naszym sukcesem, porażki są naszymi porażkami.
Natomiast nie zgadzam sie z stwierdzeniem ze awans to też zasługa RM a udział w LE jest traktowany jaki wielki sukces MP i samego RM. To było jego minimum i za to miał sowicie płacone.
|
Nie szkodzi, że się nie zgadzasz...
Gra, jaka dziś prezentuje Wisła to też zasługa Maaskanta (nic nie ujmując Moskalowi).
Rok temu, gdy Maaskant zaczynał nikt nie marzył o LM, a co najwyżej o załapaniu sie jakimś cudem na podium i grze w kwaliikacjach LE jako bonusie.
I to był plan minimum
Maaskant miał przygotowac drużynę na eliminacje LM dopiero latem 2012 roku.
Poszło jednak lepiej: Maaskant zdobył MP i plan przygotowań do kwalifikacji do LM w 2012 uległ zaburzeniu. Poskutkowało to brakiem porządnego wypoczynku dla pilkarzy latem, zajechaniem większości z nich i w konsekwencji kryzysem fizycznym na jesieni, co bylo winą nadmiernych wymagań Cupiała i kibiców. W efekcie przyszły porażki w wielu spotkaniach i dzieci na tym forum rozpoczęły płacz, a zachowujacy się jak dziecko, Cupiał, zwolnił emocjonalnie trenera.
Drużyna gra dzisiaj jak powinna była grac za Maaskanta gdyby nie zajechanie graczy i olbrzymia liczba kontuzji. Ja jestem przekonany, że gdyby Maaskant dotrwał do dzisiaj, gra wyglądałaby podobnie jak za Moskala. Nie gwarantuję za wynik, bo na to składa się wiele czynników, ale Moskal jak na razie tylko realizuje założenia, ustawienie i taktykę Maaskanta.
Robi to dobrze, więc jest OK. Pewne elementy w grze zostały poprawione, ale to dla mnie wynik odzyskana świeżości, powrotu kilku graczy, lepszego wykorzystania innych.