Wyświetl pojedynczy post
jism
Junior Member
 
Od: 11.2011

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#15868
Stary 15.12.2011, 02:20
Obejrzałem sobie po raz któryś moment, w którym piłkarze Wisły dowiedzieli się o dobrym wyniku w Londynie i awansie do kolejnej rundy. Zaintrygował mnie ten wybuch radości wśród Wiślaków albo raczej brak jakichś takich naturalnych odruchów wspólnego jej (radości) przeżywania. Normalnie spodziewałbym się kółeczek, gremialnego przytulania i takich tam elementów piłkarskiej czułości (ha ha ha). A tu jakoś tak niemrawo, ktoś kogoś klepnął w plecy, ktoś pomachał ręką... Hmmm... tak się nie świętuje największego i najbardziej nieoczekiwanego sukcesu w tym sezonie. Albo to sportowa złość po kiepskiej rundzie, albo jakaś niepewność i symptom średniej atmosfery i więzi w tym zespole. Wcześniej dziwiło mnie to w sytuacjach, gdy piłkarz Wisły zostaje np. brutalnie sfaulowany (tak było bodaj kilka razy w drugim meczu z Fulham) i... zero naturalnej, solidarnej reakcji kolegów przeciwko faulującemu, w obronie faulowanego. W takich przypadkach widać prawdziwy 'team spirit'. To dopiero zadanie dla trenera.
Odpowiedz cytując