partyzant1983 napisał(a):

Pierwszy i pewnie ostatni raz byłem na meczu w loży prezydenckiej... Maskant był obecny od początku do końca siedział tylko w obecności Stana i o dziwo Jerzego Dudka... z Basałajem rozmawiał tylko przez chwilę po meczu i widać było iż uśmiechy na ustach tych panów były teatralnie przyklejone...
Dla mnie ta loża to inny świat, jedzonko za free, wódeczka, grzaniec galicyjski, i winko za free... i w ch.j znanych twarzy... ale podczas hymnu jako jedyny stałem z szalikiem uniesionym i głośno śpiewałem Hymn Wisły...zrozumiałem jedno...tam się liczy kasa i tylko kasa a barwy i miłość do Wisełki...no cóż...
|
Boss ich zatrudnił by Biała Gwiazda wygrywała.Tak ma być
