Blaszczu16 napisał(a):

Nie .......!
Jesteśmy mistrzem? Jesteśmy!
Gramy w fazie grupowej Ligii Europejskiej? Gramy!
Ściągamy samych emerytów? Nie!
Letnie okienko:
Chávez, Osman Abwehr (IV), 27 Jahre
Jovanovic, Marko Abwehr (IV), 23 Jahre
Díaz, Júnior * Abwehr (LV), 28 Jahre
Lamey, Michael Abwehr (RV), 32 Jahre
Núnez, Gervasio * Mittelfeld (DM), 23 Jahre
Iliev, Ivica Sturm (LA), 32 Jahre
Dudu Biton * Sturm (MS), 23 Jahre
*- zawodnicy wypożyczeni.
Dwóch na siedmiu zawodników sprowadzonych w letnim okienku transferowym przekroczyło trzydziestkę. Z Ilieva chyba można być zadowolonym, zresztą i Lamey nam uratował dupę w Łoweczu w 3. rundzie LM, bo tam nas nieźle cisnęli. Michael strzelał bramki też w lidze i Pucharze Polski. Jest naszym najskuteczniejszym obrońcą pod względem strzelonych bramek. Uważam, że Lamey'owi niepotrzebnie się obrywa, tylko dlatego, że jego rodak gra pytę. Skoro Jaliens gra kiepsko to czemu by nie wrzucić drugiego Holendra do jednego worka. Głupie myślenie. A już płakanie nad Baszczyńskim, który jest starszy od Lameya o dwa lata jest żałosne. Gość przez którego odpadliśmy z Dinamem Tibilisi miałby nam pomóc?
|
To jest taka specyfika ludzi, nie ma co się dziwić. Jakbyśmy wtedy w sierpniu awansowali do LM to ludzie by dostawali orgazmu na tym forum i 1906 % poparcia dla wszystkich decyzji Cupiała, Stana, Roberta i Basałaja, ale, że jednak nie wyszło to jedziemy po krawędzi.
Przykład z Jaliensem to jest kompletny przypadek przy pracy. Ja sam w styczniu, jak zobaczyłem, że przechodzi do nas to myślałem, że będzie nawet grał lepiej niż Cleber [takie CV !] Wyszło jak wyszło, ale czy narzekamy na transfery Bitona, Ilieva, Melexa, Jovanovicia, Pareiki czy Genkova ?! Przed zatrudnienem Stana prześledźmy okienka transferowe. Od 2005 roku do stycznia 2011 nie przyszło tylu zawodników z papierami co przed rundą wiosenną.
Mamy dużo kontraktów krótkoterminowych, ale dzięki temu minimalne ryzyki. Mieliśmy już Vargi, Barretto i innego typu wynalazki, które siedziały u nas po kilka lat i latały na wypożyczeniach.