http://warszawskagazeta.nowyekran.pl...rocesy-wracaja
Modelowym przykładem takiego procesu może być sprawa Daniela Kloca, skatowanego przez policjanta w cywilu Andrzeja Czajkę. Daniel Kloc w trybie przyspieszonym został skazany na karę trzech miesięcy pozbawienia wolności oraz zapłatę 300 zł odszkodowania policjantowi, który kopał go w głowę.
Taki wyrok wydała Sędzia Sądu Rejonowego w Warszawie – Iwona Konopka. Oczywiście sędzia nie uznała za stosowne zapoznać się z nagraniami z miejskiego monitoringu. Sporządziła za to uzasadnienie swego orzeczenia, którego lektura kojarzyć się może chyba tylko z uzasadnieniami orzeczeń stalinowskich sądów, ewentualnie tymi z czasów rządów generała Jaruzelskiego i jego towarzyszy z WRONu. W uzasadnieniu sędzina stwierdziła, że przy Danielu Klocu nie znaleziono żadnych niebezpiecznych narzędzi, ale fakt, że 11 listopada przejechał on w „zorganizowanej grupie” wiele kilometrów do Warszawy, wskazuje, że jechał z zamiarem ataku na policjanta. A jego „agresja” polegała na „odepchnięciu ręki” funkcjonariusza policji. Wyprowadziła stąd wniosek, że pokrzywdzonym nie jest skatowany Kloc, tylko policjant w cywilu, który katował. Pani sędzia, powołując się na wykonywanie przez „funkcjonariusza Czajkę” „obowiązków służbowych” nie wyjaśniła, od kiedy należy do nich obezwładnienie gazem i kopanie w głowę bezbronnego człowieka, ani od kiedy zupełnie naturalny odruch zatrzymania ręki, które uderza, jest „agresją” i „atakiem”.
-------------------------------
Sam byłem ofiarą takiego sfingowanego procesu tyle,że wtedy w przypadku przegranej nie groziło mi więzienie ani grzywna ale sprawa jak się okazało była przegrana przed jej rozpoczęciem hehe nawet nie sprawdzono mnie z dowodu

większą kontrolę miałem w pociągu PKP.