|
Smuda to po prostu głąb, ale jako trener klubowy zazwyczaj się sprawdzał. Szczególnie takie rozwiązanie miałoby sens, gdyby pozostał Valckx, bo model ze Smudą jako trenerem ma szansę się sprawdzić, jeśli Smuda zajmie się trenowaniem, a sprowadzanie zawodników do klubu będzie leżało w gestii osoby, która się na tym zna. Smuda zupełnie nie nadaje się do roli selekcjonera, czy do roli menedżera w stylu angielskim, niemniej jednak jego trenerka nie raz i nie dwa przynosiła niezłe efekty.
Generalnie ja z oceną jego pracy z kadrą poczekam do końca EURO 2012, bowiem Smuda dostając piłkarzy na miesiąc jest w stanie zrobić z nich drużynę, poskładać całość do kupy, jako swego rodzaju strażak sprawdził się m.in. w Zagłębiu, kiedy drużyna po niecałym miesiącu została przez niego wyciągnięta z zupełnego dołka do niezłego poziomu gry. Jest jednak też taka możliwość, że (jak słusznie zauważył Łobodziński w wywiadzie dla Weszło!) Smuda ich zajedzie i gówno z tego będzie.
Chociaż (dla kibica smudowej reprezentacji) optymizm może płynąć stąd, że Smuda jako trener zawsze stawiał na szybkość, a nie na kondycję i siłę, to było coś, co go różniło m.in. z Lenczykiem, bowiem Orest zawsze śmiał się z takiego podejścia Franka, sam stawiając nade wszystko siłę i kondycję, dbając jednak również przy tym o odpowiedni poziom szybkości.
Smuda teraz jest wyśmiewany, ale nie mam pewności, czy po EURO 2012 będzie tak samo. W sumie jakby nie było stawia na piłkarsko najlepszych (wybrane przez niego grono 15-16 piłkarzy), dlatego raczej nie ma zagrożenia, że braknie zawodników absolutnie kluczowych w powołaniach na turniej (jak było u Janasa czy Engela), potencjał w tej drużynie jest wyższy, niż naród sądzi, a tak jak wspominałem, Smuda zawsze był dobry w codziennej pracy, stąd po kilku tygodniach pracy z tymi piłkarzami efekt może być różny.
Dlaczego o tym piszę? Bowiem ocena jego pracy z kadrą na pewno będzie miała również spory wpływ na ocenę ewentualnej decyzji o zatrudnieniu go w Krakowie.
|