irman napisał(a):

|
Ten mecz to dowód na to, że ten skład nie miał prawa grać tak jak grał od lipca (z kilkoma wyjątkami). Nie wierzę w zbawienny wpływ Moskala ale cieszę się, że to on siedzi na ławce a nie jakieś Okuki czy Michniewicze albo nawet Fornaliki. Nie jest chyba tak źle jak się wydawało po derbach. Niektórych jednak trzeba wyjebać bo się na nich patrzeć nie da nawet po pijaku.
|
Słuszna uwaga. Należy także dodać, że po tym meczu widać wyraźnie:
1. jakim frajerstwem była porażka z Odense u siebie. Zagraliśmy wtedy tragicznie, a przeciwnik był naprawdę słaby.
2. naszym niektórym zawodnikom brakuje motywacji do gry w lidze. Widać to szczególnie po Kirmie, który mimo że dzisiaj marnował mnóstwo okazji biegał dwa razy szybciej i częściej niż w meczu w buraczanej.
3. powrót Małeckiego robi olbrzymią różnicę. Z przodu jednak brakowało jednego zawodnika, który indywidualną akcją może zrobić różnicę. Teraz mamy Małego i Meleksa, więc może być lepiej.
Mnie jakoś bardzo zwycięstwo nie zaskoczyło, bo wiedziałem wcześniej że Odense to ogórasy. Niemniej cieszy, że zagraliśmy dobry mecz i na wyjeździe strzeliliśmy dwie bramki. A więc dwa razy więcej, co w ostatnich 4 meczach...
Zwycięstwo raczej awansu nie da, ale zapewni frekwencję w meczu z Twente. Ergo: lepszą atmosferę na trybunach i dodatkowe wpływy dla klubu. Jest też swoistą nagrodą pocieszenia i godnym pożegnaniem się z Europą. Można napisać, że nie daliśmy plamy. W dość trudnej grupie wygraliśmy z Odense i Fulham. Z Anglikami i Holendrami już na starcie mieliśmy nikłe szanse. A tu emocje będą do ostatniego meczu
Cieszyć musi - i to bardzo - dobra gra Garguły i Wilka.
Natomiast powinna martwić postawa Pareiki. Nasz bramkarz w tym meczu notorycznie zaliczał puste przebiegi, grał fatalnie na przedpolu.