rw88 napisał(a):

Oczywiście tak, ale też nie w stu procentach. Patrząc na końcówkę sezonu w wykonaniu Legii warto wziąć pod uwagę jeszcze jedną rzecz:
Żewłakow - 24 mecze.
Komorowski - 24 mecze.
Wawrzyniak - 30 meczów.
Jędrzejczyk - 23 mecze.
Borysiuk - 27 meczów.
Vrdoljak - 23 mecze.
Rybus - 29 meczów.
Radovic - 22 mecze.
Żyro - 24 mecze.
Ljuboja - 24 mecze.
W tym wiele spotkań o wysoką stawkę w pucharach, kilka ligowych hitów. To nie jest tempo, które zawodnicy nawet z poziomu czołówki ligi są w stanie wytrzymać. Przecież licząc, że Rybus i Wawrzyniak dokończą rundę w podstawowym składzie, to utrzymując takie tempo na wiosnę przekroczą 60 (!) spotkań w sezonie, co byłoby prawdopodobnie absolutnym rekordem w Europie, albo przynajmniej czołówką takiej klasyfikacji. Taki Żewłakow ma 35 lat i nie ma prawa biegać na ful możliwości przez całe spotkanie, przeciwko takiej ofensywie, jaką dysponuje PSV.
Dla porównania, rekordzista z PSV rozegrał 24 spotkania, trzech czy czterech po 23, kolejnych trzech, czterech po 21, a reszta poniżej 20. Z tym, że oni zazwyczaj w meczu piłkę podają, a biegają za nią rywale, podczas gdy Legia zarówno w pucharach, jak i w lidze swoje punkty musi solidnie wybiegać, bo w takiej rzeczywistości się poruszają.
Błąd popełnił Skorża. Zamiast odpuścić PSV i dać szansę Rzeźniczakowi, Astizowi, Wolskiemu (który grał mniej niż reszta), Koseckiemu, Kucharczykowi, a nawet Łukasikowi zamiast Borysiuka, dać szansę zawodnikom, którzy będą biegać na całej szerokości boiska i nie obniżą nadto poziomu, to postawił na żelazny skład i nie dość, że Legia zaliczyła lanie od PSV, to jestem pewien, że w następnej kolejce będzie bieda, albo porażka, albo wymęczone punkty.
|
Nie walcz z betonem. Przecież i tak wiadomo, że Kowalczyk się wygłupił mówiąc, że niektórzy piłkarze Legii mogą być już zmęczeni sezonem. Marne tłumacznie kompromitacji.
I Wolski jest słaby. Wiadomo.
PS. Weszło jest prolegijne, pewnie obmyśla teraz jak wytłumaczyć porażke ich ukochanego klubu.