|
Ogryzek. a jakbyśmy zdobyli 3 punkty to nie bylibyście już w grze? Byłoby 8 punktów zamiast 7 punktów straty do lidera, więc żadna różnica.
Dla mnie ta zmiana nastrojów panująca w tym temacie przypomina zmagania ciężarnej kobiety ze sobą, która jednego dnia wychwala w niebogłosy jakich to cudownych młodziaków z Akademii ma Legia, jak dojrzałą gra piłkę i że wraz ze Śląskiem będą walczyli o MP, a Wisłę czekają ciężki czasy z Jaliensami i innymi Lameyami w rolach głównych. Natomiast nazajutrz spogląda w lustro i już widzi dokładniej, że ten wątły Wolski z Legii odbija się od Scyzorów jaki piłeczka pingpongowa od paletki, że Legia przez całe spotkanie nie oddaje strzału w światło bramki i że już są cieniasami, których powieziemy jak się patrzy. Ta przypadłość dotyczy to zarówno Legionistów, Wiślaków, jak i reszty. Popadamy w jednej chwili w samozachwyt, a po chwili już się samobiczujemy.
Legia nie jest tak dobra jak w meczach z Widzewem, czy Lubinem. Wisła nie jest tak słaba jak w meczu z Podbeskidziem, a Śląsk pokazując taką piłkę jak w Białym miał zwyczajnie wypadek przy pracy.
|