|
Radość wynikiem rozumiem, zachwytów nad naszą grą - nie. O ile w pierwszej połowie wyglądało to nieźle (ale tylko nieźle, bo stworzyliśmy sporo sytuacji - ale żadnej 100%), to w drugiej siedliśmy kondycyjnie i nie potrafiliśmy wykończyć dobrze zapowiadających się kontr. Zawodnicy Śląska byli o tempo szybsi od naszych - było to widoczne najczęściej w przypadku Genkowa, Ilewa, później Garguły.
Gdyby nie Pareiko, mecz skończyć się mógł inaczej - Sobota zmarnował dwie setki, do tego kilka innych groźnych sytuacji Śląska.
Dla mnie graczem meczu był właśnie Pareiko. Potem Diaz, który moim zdaniem wyrasta na lidera naszej formacji obronnej. Grał bardzo mądrze na stoperze, jako jedyny umiał przetrzymać piłkę, minąć zwodem i mądrze podać. Wreszcie należy pochwalić Boguskiego. Rafał zaczyna przypominać zawodnika sprzed kontuzji: wygląda dobrze motorycznie, a także wyzbył się początkowej bojaźliwości po urazie. W efekcie walczy o piłkę i szarpie skrzydłem. Jest to zawodnik, z którego jest pożytek na boisku w defensywie i ofensywie. Może na stałe wypchnąć Kirma na ławę. Natomiast nie należy się też podniecać: to tylko Boguski, a więc jego problemy techniczne (przyjęcie piłki!) i nieskuteczność nie znikły.
Żeby ostudzić rozpalone głowy. Wczorajszy mecz był szansą na urwanie się ze stryczka. Ale sznurek tylko zaczął się przecierać. Nadal pętla zaciska nam gardło. Warunkiem koniecznym, by pozostać w grze jest wygranie następnych 2 meczy. Jest to oczywiście możliwe, ale wymaga radykalnej poprawy gry.
Na razie zwycięstwo podbudowało psychicznie zespół, co jest bardzo ważne. Ale trzeba zacząć stwarzać więcej 100% sytuacji. Jeden karny i sytuacja Małeckiego to za mało. Nie przez przypadek strzeliliśmy tylko 1 bramkę w 4 ostatnich meczach ligowych.
Uma vez Flamengo, sempre Flamengo
|