Śląsk podobno gra antyfutbol (jak twierdzą niektórzy). My nawet antyfutbolu nie jesteśmy w stanie grać. Taka subtelna różnica między nami a Śląskiem na ten moment.
Mimo to jestem optymistą. Bo czy ta banda stetryczałych stranierosów z kilkoma polskimi niedołęgami może grać gorzej? Pewnie może, ale każda seria się kiedyś kończy. Zresztą nie oszukujmy się - jeśli przegramy we Wrocławiu to w zasadzie możemy się żegnać z MP. Jeśli wygramy - wracamy do gry. Remis? Sam nie wiem
Podsumowując.
Liczę na 3 punkty po jakiejkolwiek grze. Ba, nawet chciałbym żeby to Śląsk grał ładnie, wymieniał dziesiątki bezproduktywnych podań, a My żebyśmy grali "antyfutbol" i wygrali
Nauczmy się z powrotem wygrywać grając padakę! Jak zaczniemy znowu punktować grając słabo, to jak wreszcie zaczniemy dobrze grać (pewnie nie wcześniej niż w przyszłej rundzie) to zwycięstwa będą okazałe. Teraz trzeba wygrać.
A na koniec coś o Śląsku i Lenczyku.
Lenczyk wycisnął z nich 95% procent. Grają wg mnie na maksimum możliwości w tym składzie personalnym (Lech z Bakero gra na 60%.... a my na 30%). Śląsk to Lenczyk. I żadne Framatowe obrażanie i poniżanie Lenczyka tego nie zmieni (bez urazy). Nie twierdzę że Lenczyk to trener genialny. Ba nawet nie zamierzam upierać się czy jest lepszy od "genialnego" Holendra. Ale powiedz FraMat - z tego że tak pojedziesz sobie z Lenczykiem to klasa trenerska Holendra urośnie? Czy może popadłeś w wolfizm (jak wolfy) wyładowujesz po prostu zwykłą frustrację że na forum jest tyle (cytuję) tłuszczy która w przeciwieństwie do Ciebie nie rozumie geniuszu Holendra? Zachowaj klasę i nie wyładowuj frustracji robiąc z Lenczyka jakiegoś łamagę

(Dopiero czas pokaże czy wygraliśmy czy przegraliśmy zwalniając Maaskanta)
No i we Wrocławiu wygrana Wisły
