Panowie trochę zboczyliście z tematu - trenera 'zwolnic' się da, właściciela już nie bardzo..
Cupiał, to szef, wyłożył znaczną kasę na zatrudnienie nowych ludzi i do poukładania spraw w klubie. Nie wyszło więc poleciały czy polecą głowy. Nie za wyniki a za obiecywanie gruszek na wierzbie/nieporadność.
Temat na osobny wątek.
A co do tematu Stana, zdziwiła mnie jego wypowiedz na temat potencjału naszego składu. Twierdził niedawno iż nie potrzebujemy jakiejś znaczącej przebudowy zespołu w okienku zimowym. Można się zastanawiać na ile jest to kurtuazja z jego strony, na ile kalkulowanie własnych możliwości a na ile jego własne prywatne zdanie.
Skoro RM uważaliśmy za mitomana i złotoustego mówcę co co można powiedzieć Stanie? To samo? Też mija się z rzeczywistością? Czy też może tą wypowiedzią fatalnie podsumował prace swojego rodaka?
IMHO problem Wisły to nie problem złego trenera, dyrektora, Basałaja frekwencji czy Właściciela. Działania tych ludzi wyglądają na całkowicie nieporadne i niezsynchronizowane.
Teraz, dla przykładu, mamy trenera który będzie chciał za wszelką cenę pokazać iż nadaje się do prowadzenia pierwszej drużyny. Czyli będzie (co naturalne) robił wszystko by podważyć pomysł zatrudnienia nowego trenera. Zacytuje Stana: "Po rundzie jesiennej ocenimy sytuację i pracę trenera Moskala, i wtedy podejmiemy decyzję, kto poprowadzi drużynę po przerwie" I teraz pytanie: co potem z Panem K. Moskalem? Czasu na dobry wynik miał nie będzie. Degradacja z trenera na asystenta po kwartale pracy..... jakoś nie widzę tego. Podziękujemy obecnemu trenerowi dla czystości atmosfery? W to nie wierzę. Zostawimy Kazka na następna rundę? Nie czuje tego. Jedyne rozsądne rozwiązanie w obecnej sytuacji to użycie przez K. Moskala posady trenera jako trampoliny do jego pracy w innym klubie.
Reasumując: jednym ruchem ubiliśmy Trenera i asystenta a klubem targają interesy poszczególnych osób, przeważnie sprzeczne. I dlatego jest jak jest. Ścięcie czyjejś 'głowy' niewiele wniesie.