Lysy napisał(a):

|
Pamięć zawodzi, bo po Śląsku był notabene Górnik, z którym przegraliśmy 0:2. W tym jakże "ofensywnym" ustawieniu przegrywaliśmy walkę o środek pola, bo Sobolewski sam nie dawał gady zdominować tego obszaru. Dopiero odważna decyzja Maaskanta i gra z 2 defensywnymi pomocnikami zaowocowała poprawą gry i wygranymi z Lechem, Cracovią czy Lechią Gdańsk.
|
To nie była poprawa, to bylo coś nowego i Tyle. Dostalismy z kontry bo gnietlismy ich całą drużyna . Słynne autobusy nie były zeby z nami wygrać tylko żeby dostać niski wymiar kary na R22.
Ale skutek tego był taki ze Robert wystraszył o posadke, i zrezygnował budowania Wielkiej Wisły 4-3-3.
Zaczął błądzić i to był początek końca. Zagrywka z Podbeskidziem przy 2-0 dobitnie świadczyła ze ważniejsza jest posada niż ambicja.
Później Zaowocowalo to kolejnymi porażkami, statystyka w pucharach i upośledzeniem sił ognia z jakiego Wisła slynela.
Ja rozumiem Maaskanta ze tak jechał, bo to mu pozwalało cos ugrywac. Przy większym szczęściu nawet trafialismy 2 gole.
Poprostu sfiksowal mu ten 4-3-3 na jakąś choinke. Ale nigdy nie spróbował czegoś innego, cos co by mogło zaskoczyć przeciwnika, zagrać na 5-3 i ucieszyć R22.
Beton taktyczny.