Markus napisał(a):

|
Gdzie byliśmy my za Skorzy w pucharach opierając się bardziej na krajowych zawodnikach?
|
Równie demagogicznie można zapytać, stosując jaki model Wisła osiągała w ostatnich 10-ciu latach najlepsze wyniki w pucharach i lidze? Kosowski, Szymkowiak, Żurawski, Frankowski, Baszczyński, Głowacki, czyż to nie Ci piłkarze ciągnęli Wisłę do sukcesów w ostatnich latach? No właśnie.
Niemniej jednak w tym momencie, żeby nie być demagogiem i zachować uczciwość trzeba zapytać, czego brakło tej drużynie, żeby wejść do LM, czy zdominować rozgrywki ligowe? Brakło wsparcia trzema, czterema KLASOWYMI zawodnikami zagranicznymi, jeszcze podnoszącymi poziom drużyny. Był duet Marcelo - Głowacki na środku obrony, to nie było duetu Frankowski - Żurawski w ataku itd. itd.
W ogóle za przeproszeniem dla mnie totalnym p*%&doleniem jest zarówno model stawiania na Polaków, jak i model stawiania na cudzoziemców, jak i stawiania na młodych.
Jest jeden jedyny prawidłowy model budowy klubu w Polskich warunkach, który polega na stawianiu na wyróżniających się ligowcach, KUPOWANYCH UMIEJĘTNIE (kończący się kontrakt, szukanie mniej medialnych, horrendalnie drogich, a równie niezłych zawodników itd), polegający również na kupowaniu ciekawych cudzoziemców podnoszących poziom gry, KUPOWANYCH UMIEJĘTNIE, prowadzeniu własnego szkolenia (mniej czy bardziej wydajnego, ale prowadzonego NA JAKIMKOLWIEK przyzwoitym poziomie, a nie tak jak w Krakowie) i wyszukiwaniu i ogrywaniu (młodych, 18-21 letnich) zawodników z niższych lig, czy słabszych klubów, KUPOWANYCH UMIEJĘTNIE, zarówno pochodzących z kraju, jak i zza granicy, kupowanych za grosze, poddawanych ciągłej selekcji.
Wszystkie inne wizje są o dupę rozbić, bo w każdej innej wizji w pewnym momencie będzie "czegoś" brakować:
- Albo będzie to brak jeszcze wyższego poziomu sportowego zapewnianego przez kilku klasowych zawodników zza granicy.
Markusowe pytanie na temat co osiągnęły Górnik, Korona itd. jest oczywiście demagogiczne, aczkolwiek jest w tym trochę sensu. Demagogiczne, bo 'polska' część Wisły ma być zbudowana na zawodnikach, z których każdy przechodząc do Górnika, Korony czy Ruchu staję się tam zawodnikiem wiodącym, ciągnącym grę, albo co najmniej wyróżniającym się - 'polska' część Wisły ma być zbudowana na zawodnikach klasy co najmniej Małeckiego, Wilka itd. Takich zawodników trzeba szukać umiejętnie, a najlepszym przykładem umiejętnego wyszukania takich zawodników jest właśnie Wilk - kupiony z Korony, ot średniaka ligowego, a sam Wilk tam wielką gwiazdą raczej nie był. W Krakowie natomiast mimo tego jest zawodnikiem wartościowym i mimo, że jest to Polak, to krocie nie zarabia, a i kosztował grosze.
Natomiast dlaczego jest w tym trochę sensu, co mówi Markus? Bowiem mamy przykład Śląska, który w pewnym momencie zebrał w naszej lidze na tyle dobrych polskich zawodników, że radzi sobie świetnie w ligowej rzeczywistości, tyle że osobiście jestem pewien, że z tym składem w pucharach niczego wielkiego nie osiągną, bowiem nie mają zawodników doświadczonych w europejskiej piłce (Ljuboja, czy też Żewłakow), lub tez postaci w stylu Meliksona, Kuciaka lub Radovicia (ogromne umiejętności, średni wiek i coś do udowodnienia), no i zawodników typu Rudnevs czy Biton (ogromny potencjał, młodzi, głodni sukcesu za granicą). Tacy zawodnicy niekoniecznie muszą być cudzoziemcami, bo przecież Murawski i Żewłakow do takiej grupy się zaliczają, a są Polakami, z tym że oczywistą sprawą jest to, że za granicą łatwiej takich zawodników znaleźć.
Czyli moim zdaniem generalnie Śląsk powoli dochodzi do syndromu Wisły z początku XXI wieku - "za dobrzy na ligę, za słabi na sukcesy w pucharach", albo przynajmniej zabraknie im tego "czegoś" do sukcesów w pucharach. I teraz pytanie jest takie, czy znajdą CO NAJMNIEJ dwóch, trzech zawodników o jednej z charakterystyk wspomnianych przeze mnie, czy raczej pewnego poziomu nie przekroczą. O tym się przekonamy w nie tak odległym czasie.
- albo to będzie brak parcia młodych na starszych.
Takie parcie nie dość, że w pewien sposób nakładana na zagranicznych i ligowych gwiazdkach jakąs tam presję, to dodatkowo powoduje to, że młodzi uczą się rywalizacji - to mi się właśnie najbardziej podoba w Legii, już nawet nie poziom tych chłopaków, ale wypracowany model rozsądnego wprowadzania ich do zespołu, taki Wolski jest w kadrze co najmniej od wiosny, a dopiero teraz zaczyna pokazywać się w pierwszej jedenastce.
I choć na tle pierwszej drużyny rezultaty tego szkolenia dopiero raczkują (Wolski, Żyro itd.), to jestem pewien, że dzięki przemyślanej wizji rozwoju młodych piłkarzy, jaką tam niewątpliwie mają, zyskają w ten sposób kilku, albo i nawet kilkunastu zawodników do podstawowego składu na następne kilka lat i tak przez, być może, nawet kilkadziesiąt lat - a to wszystko za grosze tak naprawdę, no i z czasem ci zawodnicy powinni być coraz lepsi.
Nie stosując tej metody skazuje się na bezsensowne zamykanie sobie drogi do wyszukania kolejnych Małeckich, Borysiuków, Kamińskich czy Wolskich, czy też w przyszłości jeszcze większych talentów. Da się bez tego żyć, zgadzam się, ale tak czy siak kogoś w ich miejsce trzeba zakupić, bo drużyna musi mieć zaplecze i szeroką kadrę - i teraz pytanie jest takie, jaki jest sens mieć tutaj szrot w postaci Jovanicia, Lameya czy Jirsaka? Czy nie lepiej postawić na swoich, poprawnie wyszkolonych wychowanków, z potencjałem na przyszłośc? Dodatkowo będących na poziomie tej trójki, albo być może na poziomie niewiele gorszym, aczkolwiek młodzi zarabiają gdzieś z 10 czy 20 razy mniej, umożliwiając wykorzystanie tej kasy na pensję dla tych czterech, pięciu kluczowych graczy, zachęcenie w ten sposób graczy zza granicy. No i są to zazwyczaj prawdziwi Legioniści, Wiślacy, Lechici itd., co wpływa bardzo pozytywnie na budowanie atmosfery w szatni, czyli coś, czego Wiśle aktualnie kompletnie brakuje.
Sumując, szkolenie daje szansę na to, że co jakiś czas w klubie pojawi się perełka warta w przyszłości miliony euro, która będzie ciągłą przez pewien czas grę drużyny, ale też zapewnia wzrost szerokości kadry . Oczywiście, I TU PODKREŚLAM, żeby tą metodę stosować, trzeba mieć ku temu warunki, czyli dobrze prowadzoną akademię, przynajmniej taką na poziomie Legii, która już dostarcza powiedzmy na ten moment co najmniej solidnych ligowców. Tu nie chodzi o to, żeby na siłę stawiać na młodych, bo młodzi muszą być (patrz aktualny stan szkolenia Wisły), tylko doprowadzić do takiej sytuacji, w której poziom szkolenia będzie na tyle niezły, że wprowadzanie młodych nie będzie powodowało zaniżenia poziomu drużyny, młodzi muszą być co najmniej na poziomie umożliwiającym im noszenie miana solidnego uzupełnienia składu - tak jak to aktualnie wygląda w Legii.
- albo będzie brakowało solidnych (głownie krajowych, ale nie tylko krajowych - patrz na przykład Injacia z Lecha) zawodników, którzy zapewnią stabilnośc trzonu drużyny przez lata.
Dlaczego to takie ważne? Nie łudźmy się, nawet jak Wisła kupi zawodnika zagraicznego o świetnym potencjale, świetnych umiejętnościach, ba - nawet jak kupi w nieodległym od siebie czasie pięciu takich piłkarzy, to każdy z nich będzie pokazywał swoje umiejętności głównie po to, żeby lada moment trafić do lepszych lig. Poza tym, takie perełki jak Melikson czy Biton trafią się GÓRA dwie, trzy na okno transferowe i pewnie co okienko średnio jeden z takich zawodników będzie ubywał.
Co z tego, że Valckx kupił kilku naprawdę fajnych zawodników zza granicy, jak prawdopodobnie w lecie ponad 10 różnych piłkarzy pożegna się z Wisłą? I znowu przebudowa, i znowu chwilowy sukces, i znowu czegoś braknie, i znowu mały kryzys i tak w kółko. Wizja stricte zagraniczna fajna, tylko co się dzieje w momencie kiedy wypada Melikson i dwóch, trzech innych piłkarzy? Drużyna gra słabiej od ligowych średniaków!
Dlatego właśnie ważne jest posiadanie tak pi razy oko około 10 zawodników nawet tylko nieco lepszych od piłkarzy symbolicznego Górnika, czy Ruchu, ale takich, którzy w klubie będą przez lata i będą obyci w ligowej rzeczywistości, co więcej, dla takich piłkarzy ligowy występ w barwach Wisły będzie szansą, a nie smutną koniecznością. Załóżmy nawet, że np. z Legii odejdzie Kuciak, Żewłakow, Radovic i Ljuboja - ok, tracą powiedzmy 70% wartości całej drużyny, ale a) finansowo zyskują z pewnością na tym krocie, b) co zapewnia możliwość kupienia godnych zastępców i c) mając poniższych piłkarzy grających ze sobą przez wiele lat...

- Jędrzejczyk,

, Komorowski, Wawrzyniak - Borysiuk, Vrdoljak - Wolski,

, Rybus -
...DUŻO łatwiej im będzie wkomponować nowych zawodników w grę drużyny, jeśli powiedzmy pozostałych 7 zawodników grało ze sobą - może jest to ta gorsza część składu, może stracili grubo ponad połowę swojej wartości, ale nie można nie zauważyć tego, że ta gorsza część składu przez lata się klarowała i zgrywała, tworząc pewien wyrobiony trzon drużyny i oni grając tyle lat ze sobą nawet bez gwiazd poniżej pewnego poziomu nie spadną. A przecież w tym momencie założyłem najskrajniejszy przypadek, że tracą niemal wszystkich kluczowych piłkarzy, co realnym raczej nie jest! No i założyłem, że te kluczowe postacie zastąpią również nieźli zawodnicy, nawet jeśli nie tak dobrzy, to dalej podnoszący poziom gry, bowiem na takich byłoby ich stać.
Mam nadzieje, ze jasno wyraziłem tutaj swoją myśl, bowiem mam wątpliwości czy właściwie to ująłem. Generalnie Wiśle (i nie tylko Wiśle) potrzeba również takich zawodników, którzy będą wiedzieć, co znaczy grać przeciwko Cracovii, zawodników, którzy będą czuć, że gra w Wiśle to dla nich wyróżnienie i awans sportowy - nie łudźmy się, Valckx nie wyszuka 10 piłkarzy na poziomie Meliksona, którzy przez lata będą zawodnikami Wisły i samym poziomem sportowym będą ciągnąć.
- albo braknie stosunkowo młodych (18-23 lata) zawodników pochodzących ze scoutingu z niższych lig i słabszych lig europejskich, lub też rezerw lepszych lig.
Tutaj krótko, bo sytuacja podobna do młodych. Ta część budowy drużyny również jest raczej tania w utrzymaniu, bo wyszukiwani są zawodnicy, za których ich kluby nie krzykną sobie nie wiadomo ile, zapewnia szerokość kadry całego klubu i w większości przypadków przywiązanie zawodników do klubu przez lata (najczęściej będąc na wypożyczeniach ligowych średniakach, lub niższych ligach), a przykładem jej efektów jest choćby Błaszczykowski, Jankowski z Ruchu Chorzów, czy też w Legii Rybus, Kucharczyk i Borysiuk (chociaz on jest tak pośrednio efektem scoutingu i wyszkolenia w klubie)
Najczęściej takim zawodnikom daje się szanse w ME lub tym lepiej rokującym w pierwszym zespole, jeśli okazują się za słabi, lub też klub ma na jego pozycji pełen stan, to oddaje się takowych na wypożyczenie, lub (jeśli okażą się zbyt słabi) po prostu ich się odstrzela, oddaje się do innych klubów za większy lub mniejszy zwrot kosztu transferu takiego zawodnika do klubu, a czasem nawet z pewnym zyskiem. W tej metodzie ważna jest ciągła selekcja. Koszty tych transferów są niewielkie, więc i ryzyko nieywpału nie jest duże, a wystarczy jeden znaleziony Błaszczykowski, żeby ta metoda się wróciła i miała finansowanie w ten sposób na następne kilka lat.
Ok, jest jeszcze wizja osiągania sukcesów na bazie zawodników zagranicznych, przewyższających klasą całą ligę, kupieniu 20-stu takowych zawodników, ale łatwo się domyśleć, czego do takiej markusowej
wizji trzeba - $$$ i to grube miliony $$$, których Wisła nie będzie miała