|
Wisla gra obecnie z mentalnoscia zblazowanego mistrza. Owszem, z tego zespolu dalo by sie wycisnac nawet i walke o MP, ALE.... Nie z takim nastawieniem. Ktos musi Wislakami wstrzasnac, uswiadomic im, ze sa w obecnym momencie przecietniakiem i musza zaczac grac jak przecietniak. Agresywnie na calym boisku, ustawiac sie do walki nie jak faworyt, tylko jak przecietniak. Gornik po raz trzeci rozwala nas idealna na wisle taktyka. Wysoki pressing i brak bledow w obronie. Wisla przy wysokim pressingu gra jak wspomniany zblazowany mistrz. Zamiast cofnac sie na swoje pole i rozklepac pressing, zostawiaja kilku graczy, ktorzy po prostu sobie nie radza z wyprowadzeniem pilki. Razi to po oczach jak nie wiem. Zeszly sezon wygralismy bledami rywali (taka sama gra jak dzis, ale cos wpadalo). Gdy rywal nie popelni razacych bledow i przycisnie nas pressingiem, my nigdy nie cofniemy sie by temu zaradzic, tylko walimy dluga pile i czekamy na bledy (pamietacie 50 dosrodkowan maskanta?) i mamy takie mecze jak 3 ostatnie.
Najwieksza porazka meczu to niestety trener. Facet ktory od lat siedzi w Wisle i obserwuje pilkarzy, wsytawia taka padaczke, niestety przy calej sympatii dla p.Moskala NIGDY nie widzialem u niego "tego czegos". Jaelins, Brud, Nunez na skrzydle... to jakies nieporozumienie. Przy calym szacunku dla holendra jako gracza Wisly , cale szczescie, ze stalo sie co stalo i wszedl Czekaj. Nie rozumiem. Jak mozna zwalniac trenera nie majac gotowej opcji trenerskiej.
|