Elefant napisał(a):

Oczywista oczywistość ? Zartujesz prawda ? Bo jak nie to życzę Ci leczenia kanałowego wykonywanego przez 67 letnią dentystkę.
|
Kulą w płot. Najlepsi dentyści to właśnie ci doświadczeni. Leczyłem się w pewnej prywatnej klinice właśnie u takiej 60-paroletniej dentystki. Niestety, jak poszła na emeryturę przyszła młodsza, która przy pierwszej wizycie zawaliła mi z diagnostyką. W efekcie straciłem ósemkę, której nie dało się uratować.
Jest mnóstwo zawodów, w których 65-67 letni pracownicy są świetni. Dotyczy to zarówno nauczycieli, jak i urzędników czy nawet sprzedawców. W Macy's w USA specjalnie w dziale męskim zatrudniają sędziwych, szacownie wyglądających dziadków by sprzedawali garnitury Ralpha Laurena. Ale widziałem też starszą panią, sprzedającą hamburgery w Wendy's.
Obecny wiek emerytalny w Polsce jest efektem dawnego systemu i dawnych realiów. Wtedy faktycznie pracownik po 60tce był ewenementem, a po 50tce przymykano oko na pracę na pół gwizdka.
Obecnie machających łopatą jest coraz mniej, liczy się doświadczenie zawodowe. Z resztą nie ma innego wyjścia, jak zatrudniać starszych - więcej młodszych nie będzie. Demografii nie oszukasz.
Cytat:
(...) Ale to jest tylko wydłużenie statystycznego wieku, a nie wieku biologicznego człowieka. Żaden z tych czynników nie zmienia, czy też w niewielkim stopniu wydłuża się możliwość ludzi do podejmowania wysiłku.
Łopatologicznie: wydajność i jakość pracy 67 letniej sprzataczki, dentystki itd. będzie żadna. Miedzy 60 a 67 rokiem życia wiekszość czasu spędzą na zwolnieniach lekarskich. Masz kogoś w rodzinie w tym wieku, kto jest na emeryturze ? Gdybym był pracodawcą zwalniałbym z urzedu wszystkie pięćdziesięciolatki. Bo ich trzymanie w pracy po 60 roku życia w wiekszości przypadków jest absurdem ekonomicznym.
|
Daruj sobie wykład o demografii

Zostaw to fachowcom.
Ja mogę podać inny przykład: mój dziadek rok temu definitywnie przeszedł na emeryturę - w wieku 85 lat. Moja babcia nadal częściowo pracuje na część etatu, będąc w tym samym wieku.
Natomiast twoje teorie to typowy agism, który w cywilizowanym społeczeństwie może nawet prowadzić do pozwu sądowego. Dyskryminowanie ze względu na płeć to też dyskryminacja.
Absurdem ekonomicznym jest dawanie emerytur osobom, które statystycznie tą emeryturę będą pobierać przez 20 lat i więcej. Nie mamy na to pieniędzy i pora to wreszcie zrozumieć.
To nie Tusk to zaproponował - on tylko przychylił się do głosów środowiska naukowego - demografów i ekonomistów, którzy trąbią o takiej potrzebie od blisko 10 lat. Podniesienie wieku emerytalnego jest absolutną koniecznością, robi to większość gospodarek zachodnich.
Co do strat "dla bezrobocia". To jest mit, że 25 latek zastąpi 65-latka. W firmie jeden zaczyna jako stażysta, drugi na ogół jest menedżerem. Podobnie w urzędach i na uczelniach. Więc nie jest tak, że jeden automatycznie nie zyskuje pracy kosztem drugiego.
W dodatku zapominasz, że właśnie kończy się wyż demograficzny. Zaczyna się niż. Za 5 lat pracodawcy będą narzekać, że nie ma sensownych młodych kandydatów przy rekrutacji. Za 10 lat będzie naprawdę kiepsko, a za 20 lat - będzie dramat.
Więc kiedy zacząć zmuszać ludzi do dłuższej pracy, jeśli nie teraz?
BTW: mitem było to, że ludzie po 65 roku życia przestawali pracować. Spora część zostawała na stanowisku, pobierając całą emeryturę i pracując np. na 0,5 etatu. Efekt był ten sam - "blokowali" stanowisko, ale już korzystali z emerytur, za które płaci podatnik. Teraz legalnie popracują dłużej, ale będą dzięki temu mieli wyższe emerytury.