wolfy napisał(a):

W tym momencie - kiedy tylko doszedł do siebie i upewnił, że jeszcze pracuje i w....ienie szefowi przeszło - zabrał głos nasz Prezes, Basałaj. Myśli mianowicie, że znalazł (daleko szukać nie musiał) polskiego Guardiolę. W tym momencie przypomniał mi się dowcip
No więc - gdy naciągnięto do granic możliwości bajkę o "profesjonalnej Wiśle", gdy skłamano już na wszystkie stałe tematy (szkolenia, bazy treningowej czy w kwestii spokojnego budowania drużyny) nasz dzielny Prezes zrobił z siebie pajaca. Trudno to uznać za wartość dodaną, chyba że akurat kibicuje się nie Wiśle.
Moskal już pokazał kiedyś, jakim jest trenerem. Gdyby porównano go z Guardiolą na skutek odniesionych sukcesów... Ale nie: to była żałosna próba kolejnego liftingu wizerunku klubu - zabawki Cupiała. Mam nadzieję, że nawet jeśli Moskal sobie nie poradzi, to oszczędzone mu zostanie szyderstwo z powodu tego porównania.
|
Dla mnie tj. jakieś podłe szyderstwo z Wisły.
Guardiola też miał 5 lat temu zero sukcesów, ale jest człowiekiem klubu w którym jest La Masla, ciągłość szkolenia, wszyscy trenują ten sam system gry, skład opiera się na wychowankach, strategia rozwoju klubu jest ustawiona na wiele lat naprzód. W klubie jest pewna myśl, system - G = dziecko tego systemu, wszystko jest przygotowane - on rozumie to wszystko, wchodzi i wyciąga z tego esencję.
Wisła - strategie rozwoju - co rok inna, system gry pierwszej drużyny w zależności od tego jaka grupa grajkow się trafi, juniorzy - pewnie jak który trener uważa, podstaw-bazy prawie nie ma. Myśl przewodnia - LM za czapkę gruszek, a po kolejnej plajcie - "rewolucja" i nowa "strategia" klubu oczywiście też bez konkretnych nakładów.
Polski Guardiola... a w tle refleksja na temat organizacji i działania tych dwóch klubów...:(
Polski Guardiola... tylko, że wsadzony w sytuację - masz głowę i ch.j - więc kombinuj.
Polski Guardiola... ale wiemy też już, że 25 trenerów chce pracować w Wiśle... niech no tylko ma do zimy bilans gorszy niż ..-1-0 to...