To nie była Wisła, tylko Raków - pewnie pomylili przez barwy. My, byśmy ich zjedli.
A tak na poważnie, to swoją drogą niezły kontrast. Spotkaliśmy później tych chłopaków z Rakowa w Warszawie. Opowiedzieli całe zdarzenie... z tym, że jak sami piszą, lewaczków policja trzymała bardzo krótko, to Raków dotarł do Warszawy z pięciogodzinnym opóźnieniem. To tak gwoli tego jak lewi terroryści strasznie są przez tę policję uciśnieni i w ogóle "policja ochrania faszystów".
Edit: A kierowcę ponoć sami sobie zagazowali.
