|
Moje wrażenia z Marszu Niepodległości są takie, że policja chciała sprowokować zamieszki. Pojechałem do Warszawy indywidualnie nie ekipą, dotarłem już przed godziną 11. Wyszedłem z dworca na miasto żeby zorientować się gdzie jest ten Plac Konstytucji jak tam dotrzeć itp. Pierwsze co mi się rzuciło w oczy to grupy osób wyglądające jak koledzy z osiedla stojący "na winklu", jednak rozmowy ich były dziwne np. o jakiejś odprawie, którą mają mieć o godzinie 20, co rusz do osób ubranych w odblaskowe kamizelki z napisem "policja" podchodził jakiś cywil, poważny, elegancki mężczyzna w średnim wieku, który idąc w Marszu nie wzbudziłby żadnych podejrzeń i wylewnie się z nimi witał. W ogóle może ktoś mi powiedzieć czy dziewczyna, która waży ok. 50 kg i ma może150 cm wzrostu łatwo znajduje zatrudnienie w policji bo takie też widziałem ubrane w te kamizelki? . O krążących w sieci filmikach pokazujących jak jakiś niezydentyfikowany "cywil" gazuje i kopie uczestnika patriotycznej manifestacji nie wspomnę. W ogóle znamienne jest, że jak pedały chcą przejść przez Kraków to regularne oddziały prewencji robią wszystko żeby mogli przejść wytyczoną trasą a tutaj przez grupkę czerwonego ścierwa zmienia się trasę manifestacji wytacza kabaryny, polewaczki i wali tym samym tekstem do głośników przez kilkanaście minut tylko podgrzewając atmosferę. Co do samego przebiegu zgromadzenia to trochę się rozczarowałem kiedy poszedłem do kościoła przy Emilii Plater gdzie miała się odbyć Msza św. poprzedzająca Marsz i pierwsze co zobaczyłem to ludzi od Korwina, którym zabroniono wnosić politycznych transparentów znaleźli więc wyjście z sytuacji sprzedając szaliki z logo Nowej Prawicy, a i tak na jakimś banerze musieli nabazgrać JKM. Byli też agitatorzy chyba od ks. Natanka, którzy rozdawali ulotki o intronizacji Jezusa na króla Polski i ogólnie atmosfera była mocno "smoleńska". Trochę mnie to zniechęciło i poszedłem wcześniej na plac i dobrze się stało bo zobaczyłem wspaniałe zjednoczenie Polaków w walce z 'siłami ciemności". Wiadomo , że nie każdy się nadaje do "sportowych" atrakcji ja również wykwalifikowanym zadymiarzem nie jestem ale nienawiść do lewaków i "białych kasków" podzielali chyba wszyscy od dzieci do emerytów ( w aspekcie kibicowskim mogę dodać, że jeżeli na C byłoby takie zjednoczenie jak w Warszawie to nikt by nikogo za koszulki z młyna nie wyciągał ani nie czatował pod wyjściem z sektora bo każdy policjant i ochroniarz miałby pełne gacie). Sam przemarsz zachwycił liczbą (bajki o 4 tys. mogą tylko budzić uśmiech politowania) ale rozczarował organizacją brak nagłośnienia i synchronizacji spowodował, że różne części pochodu krzyczały różne okrzyki i w pewnym momencie robiło się bardzo folklorystycznie (pieśni legionowe, ułańskie itp.). W ogóle liczyłem, że ten marsz będzie bardziej "endecki", rozumiem, że organizatorzy chcieli żeby każdy kto czuję się patriotą dobrze się na nim czuł ale treści narodowo- radykalnych trochę było dla mnie za mało. Nie chodzi o to aby skakać sobie do oczu o Dmowskiego i Piłsudskiego ale przypomnieć zasługi i przywrócić należne miejsce w polskiej historii narodowcom. Oczywiście przemarsz był organizowany przez narodowe organizacje, było "Roman Dmowski wyzwoliciel Polski", pochód skończył się na jego pomniku ale brakowało chóralnego "narodowy radykalizm" czy np.haseł o Mosdorfie. Z akcentów humorystycznych jakiś starszy pan tłumaczył dlaczego lewactwo nie lubi Sienkiewicza przywołując rozmowę Zagłoby z Rochem Kowalskim, który tłumaczy z których Kowalskich jest , "a co powie" mówił starszy pan "Borowski, że z jakich jest Borowskich- Bermanów, a Michnik, że z jakich Michników- Szechterów? Z akcentów wzruszających: dzieci w wieku wczesnoszkolnym krzyczące "Wielka Polska" i przemarsz pod kancelarią premiera, gdzie na równi z flagą Polski jest flaga UE a między nimi wyryte "Honor i Ojczyzna", co wygląda jak jakiś niesmaczny żart i utwierdza mnie w przekonaniu, że takie marsze są potrzebne.
|