A może właśnie to jest profesjonalizm
Że nie decydowały emocje i nie zatrudniano pierwszego lepszego trenera, który był wolny za pierwszą rzuconą przez niego kwotę jaką, zażyczył sobie za pracę na Reymonta.
Może najlepszy kandydat na jakiego Wisłę stać i jaki zechce pracować w tym polskim bagnie (piszę o całych strukturach futbolowych na krajowym podwórku) zapragnął mieć chwilę do namysłu, by podjąć decyzję, że przenosi się w inny świat do całkiem obcych realiów?
Prawda jest taka, że Bogusław C i tak miał do tego trenera anielską cierpliwość. Gdyby Pan Robert miał kogoś kto mu opowie historię Łazarków, Smudów, Kasperczaków i Macieja Skorży, których głowy leciały po pierwszej ligowej porażce, lub gdy byli z Wisłą na 1 miejscu w tabeli, to raczej pokrzywdzony czuć się nie powinien.
Inna sprawa, że Maaskant sam się na Reymonta nie wymyślił. Polecili go panowie V i B, no ale jak ktoś trafnie wcześniej napisał - on swoją głową za nietrafioną politykę oparcia wszystkiego na drogich najemnikach zapłacił.