flamengista napisał(a):

Problemem było chyba jednak to, o czym pisze Kominek - Maaskant zanadto się pospieszył. Celem po roku - zamiast konsekwentnej budowy drużyny - stał się awans do LM.
Trzeba było postawić sprawę jasno, po wygraniu ligi, gdy pozycja trenera była najmocniejsza. Nadal jesteśmy na etapie budowania drużyny. Więc europejskie puchary traktujemy jako miłą niespodziankę, a nie cel sam w sobie. W letnim okienku należało dalej szukać graczy perspektywicznych: więcej Bitonów i Jovanoviców, mniej Iliewów i Lameyów.
Maaskant tego nie zrozumiał, w dodatku on traktował polską ligę jako przystanek w drodze do wielkiego klubu na zachodzie. Nie miał więc niezbędnej cierpliwości - chciał sukcesu tu i teraz. Awans do LM dałby mu przepustkę do upragnionej elity, po czym zostawiłby nas bez żalu.
Zaryzykował i przegrał, a my wraz z nim.
|
Dobre, dobre

. Myślę że jakby BC po wygraniu ligi usłyszał od RM że: "Nadal jesteśmy na etapie budowania drużyny. Więc europejskie puchary traktujemy jako miłą niespodziankę, a nie cel sam w sobie." albo że "celem ma być konsekwentne budowanie drużyny a nie awans do LM" to Robert dostał by zwonienie nie w listopadzie ale od razu w czerwcu

.