Wyświetl pojedynczy post
speedfashion
Senior Member
 
 
Od: 01.2009

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#7753
Stary 08.11.2011, 00:25
O tym, że w Polsce mało kto ma pojęcie o tym, jak prowadzić zespół grający na kilku frontach, wiemy już od pewnego czasu. Właśnie dlatego z Lecha wywalono Zielińskiego (moim zdaniem niesłusznie). Maaskant nie przywiózł do Krakowa swojego sztabu, nie dobierał sobie współpracowników. Zgodził się na to, co było na stanie. Tak to się później potoczyło, że sztab nie miał zbyt wielkiego doświadczenia i nie mógł za bardzo opanować tego intensywnego rytmu gry (swoją drogą - piłkarze zdecydowanie tego nie ułatwiali). Przyszło zmęczenie, coraz większe i większe, toteż mecze nie wyglądały szczególnie efektownie. Resztę każdy zna, nie ma co dopisywać.

Skorża, który najważniejsze szlify zbierał m. in. w Wiśle, jest teraz w Legii i, jak widzicie, radzi tam sobie całkiem nieźle. My wkrótce rozpoczniemy naszą mozolną wędrówkę od początku, by później ponownie zawrócić.

Sprawa z Maaskantem jest przykra, ponieważ, jak pisze wiele osób, stał się on ofiarą własnego sukcesu. Gdybyśmy w tamtym roku nie zdobyli mistrzostwa, większość by zrozumiała. Później pojawiły się bujdy o Lidze Mistrzów, a po nich przyszła frustracja.

Co do wypowiedzi naszego byłego trenera - większość osób, podejmując próbę ich interpretacji, odsłania spore braki. Pamiętam, jak kiedyś Maaskant powiedział, że nie mamy składu na Ligę Mistrzów, to zarzucaliście mu defetyzm i wielką szkodliwość. Później, niezwykle prędko, zmieniliście śpiewkę na to, że traci kontakt z rzeczywistością, bo chwali i szuka dobrych stron. Myślę, że on chciał dobrze, przede wszystkim dla piłkarzy, którzy później, najwidoczniej, odwrócili się od niego. Nie Maaskanta wina, że trafił tutaj na katastrofalną zbieraninę. W innym temacie ktoś donosi, że widziani byli dzisiaj w galerii, w całkiem niezłych nastrojach. To są piłkarze?
Czepianie się wczorajszej wypowiedzi także nie jest szczególnie inteligentne. Maaskant ironicznie pożegnał się z dziennikarskimi sępami, co oczywiście (zapewne z powodu braku łez trenera i błagań o umożliwienie mu pozostania w Wiśle) zostało odebrane jako wyznacznik jego dobrego humoru i kpiny z kibiców.

Generalnie - Maaskant wypełnił swoje zadanie w Krakowie. Pokazał, że przebudowa drużyny bez przebudowy drużyny nie ma prawa się udać. Następnie stał się kozłem ofiarnym, bo to przecież jego nazwisko będzie firmowało tę farsę, za którą odpowiada znacznie więcej osób.

Aha, odnośnie koronnego argumentu z derbami. To, że przegrane derby bolą jak cholera, wiemy wszyscy. Jednak chyba nie wszyscy wiemy o tym, iż brak stabilizacji w klubie i postępująca degrengolada zaowocują najpewniej tym, że wkrótce tego bólu będzie znacznie więcej, czego Wam i sobie zdecydowanie NIE ŻYCZĘ.
Nie uczyniłeś mnie garbatym
Dzięki Ci za to Panie
Odpowiedz cytując