|
FraMat na prawdę jestem w szoku po przeczytaniu Twojego posta.
Maaskant w Wiśle jest od sierpnia 2010 roku. Jeśli uważasz, że taki okres czasu nie jest wystarczający aby wpoić drużynie taktykę i sposób gry to jestem w szoku. Możesz napisać, że skład się gwałtowanie zmieniał ALE nie zapominaj, że Maaskant na ten sezon miał stosunkowo wcześnie (jak na Wisłę) dopięto kadrę i miał komfortowe warunki jeśli chodzi o okres przygotowawczy.
Główne grzechy Maaskanta:
- totalny brak wizji (nie wiadomo czy Wisła jest drużyną grającą defensywnie, ofensywnie, górą, dołem, kombinacyjnie - nic nie wiadomo bo nie ma w tym żadnego pomysłu, nie będę się już pastwił i pisał o graniu 3 defensywnymi pomocnikami i 1 napastnikiem z potencjalnie słabszymi przeciwnikamii),
- pycha, którą zaczął pałać powoli od momentu zdobycia mistrzostwa (na początku ta jego medialność była stonowana i całkiem w porządku ale teraz jest po prostu bezczelny np. opiniując fatalnie zagrane mecze jako dobre),
- forsowanie słabszych zawodników (Jovanovic na ławce, forsowanie Jaliensa i Lameya, niewykorzystany potencjał Paljicia, brak prawdziwej szansy na pokazanie się Riosa),
- spóźnione zmiany w meczu (Maaskant bardzo rzadko wykorzystuje ogromną szansę na zmianę oblicza meczu jaką są wcześnie zrealizowane zmiany - w połowie czy w 60. góra 70. minucie),
- brak konsekwencji wobec zawodników po słabych występach (taki Jaliens, Lamey czy Chavez dobrze wiedzą, że mogą zawalić mecz i tak wyjdą w kolejnym meczu w pierwszej 11., to nie sprzyja ani rywalizacji ani rozwojowi drużyny i zawodników).
Zarzutów jest bardzo wiele, można je mnożyć i mnożyć. Niestety ubolewam, bo nigdy nie byłem zwolennikim częstych i szybkich zmian trenerów, a Maaskant wydawał mi się nową jakością. Od jakiegoś czasu stało się z nim coś niedobrego, nie wiem jakie są tego przyczyny ale mam tego serdecznie dość.
|