|
Tu potrzeba przywodcy, wodza, lidera. Charyzmatycznego czlowieka, za ktorym ta zgraja narodowosci pojdzie w ogien. I nie chodzi mi o zamordyste, ktory swoj autorytet zbuduje na strachu i zajechaniu zawodnikow, chodzi o trenera, ktory bedzie mial to cos, ktory stworzy druzyne.
Maaskant jest przemilym czlowiekiem, z klasa i kultura i nikt go jako czlowieka nie ma zamiaru obrazac. Ale nie wzbudza wrazenia faceta, ktory walnie piescia w stol, strzeli w szatni przemowe, po ktorej przejda ciary po plecach. Dla mnie nie jest typem zwyciezcy i jego dotychczasowa kariera to pokazuje. Jest wlasnie takim trenerem jakie kluby w Holandii trenowal i jakie wyniki z nimi osiagnal - przecietnym, bez presji na zwyciestwa. Ani zlym ani dobrym. To nie jest szkoleniowiec na wielkie sukcesy, bo nie ma tej iskry.
Na swiecie roi sie od historii szkoleniowcow, ktorzy przychodzili do slabszego w skali europejskiej klubu, a robili z niego solidna druzyne. I to nie byli tylko Holendrzy czy przedstawiciele mysli zachodniej. Bo mieli to cos, bo byli liderami i zwyciezcami.
Maaskant jest takim zwyklym, sympatycznym facetem i w tym zawiera sie jego problem pomimo, ze warsztatu pewnie mu nie mozna odmowic.
|