Zagłębie - jak na zespół przez
zagranicznego trenera prowadzony przystało - cały czas próbowało grać w piłkę, ale brakowało im tej mitycznej już "jakości" - zarówno w obronie jak i w ataku.
Śląsk szybciutko strzelił bramkę i potem mógł grać to co lubi najbardziej - "defense", przyjmowanie przeciwnika na swojej połowie, szybki atak kiedy jest okazja; po prostu dojrzała piłka zespołu lepiej ułożonego taktycznie i mającego piłkarzy o wyższych umiejętnościach indywidualnych... chociaż nie, trenerem Śląska jest przecież polak

- zatem Śląsk grał "autobus", z rzadka zabójczo kontratakując


