someonewisp napisał(a):

|
@fialo, nie mam zwyczaju wchodzić na strony Cracovii, ale to co tam przeczytałem po prostu mnie przeraziło - większość kibiców Cracovii, widzi na ulicy zomo i nadal sądzi, że żyjemy w czasach komuny... Oni są po prostu szurnięci i to zdrowo!
|
http://www.youtube.com/watch?v=idbvMgCZoCg
to były czasy gdy w Hucie była tylko Wisła może 10% Hutnik
Mam ogromny szacunek dla wszystkich którzy kibicują Wisełce w tych dzikich czasach
Dzień 19 lutego 1996 mógł się stać ostatnim istnienia Teatru Ludowego w Nowej Hucie. Tego dnia dyrektor Jerzy Fedorowicz postanowił zaprosić do jego gmachu nienawidzących się kibiców dwóch krakowskich klubów: Wisły i Cracovii. Z dyrektorem rozmawiałem na tydzień przed planowaną imprezą.
— Co stało się inspiracją do zorganizowania takiego spotkania?
— Cztery lata temu odbyło się podobne, punków i skinheadów. Nie dawno ci sami ludzie spotkali się po raz kolejny. Ponieważ mam w sobie potrzebę, by było łagodnie i przyjemnie, więc pomyślałem o możliwości znalezienia forum dla kibiców. Młodzież musi sama mówić o swoich sprawach i problemach. Gdy zacząłem rozmawiać z kibicami o możliwości zorganizowania takiej dyskusji, włos zaczął mi się jeżyć na głowie. Dotychczas wydawało mi się, że się znam na tym, co dzieje się na trybunach, wszakże byłem działaczem Wisły. Lecz to już nie tylko zwykłe uczęszczanie na mecze, to subkultura. Co dziwniejsze, uczestniczą w niej nie tylko ludzie z patologicznymi skrzywieniami, ale także inżynierowie.
— Nie obawia się pan, że dojdzie do zadymy? W dotychczasowych spotkaniach fanów obu drużyn najczęściej używanym argumentem w rozmowach były pięści.
— Dogadywali się Kozacy z Tatarami. Będą certyfikaty, które obie strony podpiszą lub nie. Ze strony wiślaków mam już zapewnienie, że zadymy nie będzie.. Kibice Cracovii mają dać odpowiedź na dniach. Już wiem, że jeśli ich przywódca, Metal, da takie zapewnienie, to do bijatyk nie dojdzie. Ja nie jestem uzdrowicielem, ale dlaczego, gdy ktoś chce komuś dołożyć, mają cierpieć osoby postronne?
— Jakiej frekwencji się pan spodziewa — Jestem właśnie po spotkaniu z krakowskimi dziennikarzami. Boję się, ze przyjdzie kilka tysięcy ludzi, a ja mam miejsce na 200 osób Pan jest z Wrocławia, więc mech pan pisze, w Krakowie nie chcę specjalnego rozgłosu.
— Z pańskich słów. wynika, ze zaczyna się pan orientować w podskórnym życiu fanatyków sportowych. Ma pan na pewno swoje, artystyczne przemyślenia na ich temat.
— Kibice to nie są ludzie wymóżdżeni. Twierdzą, że sami nie stosują się do prawa, ale skoro nie przestrzegają go prezydent czy premier,.. Szalikowcy często mówią o zachowaniu policji łamiącej swym postępowaniem prawo. Na drugoligowym meczu Wisła — Cracovia, na który przyszło sie demnaście tysięcy ludzi, była fantastyczna atmosfera, którą fanatycy chcieliby utrzymać. Jednak przyznaję, że gdy słucham niektórych opowieści, to mi się robi słabo.
Poniedziałek, 19 lutego, godzina 16. W Teatrze Ludowym w krakowskiej dzielnicy Nowa Huta panuje nerwowa atmosfera. Mnóstwo krzątających się ludzi, masa poustawianego telewizyjnego sprzętu. Za 60 minut ma się rozpocząć spotkanie przed kamerami fanatyków dwóch krakowskich klubów Wisły i Cracovii. Gdy szalikowcy tych drużyn spotykają się na mieście w ruch idą pięści, pasy i kubły na śmieci. Na wiadomość kogo mają filmować, kamerzyści przezornie pobiegli przestawiać swoje samochody w odleglejsze miejsce.
— Wie pan, ile mnie to kosztuje nerwów? — zwierza się dyrektor teatru i organizator przedsięwzięcia Jerzy Fedorowicz. — Tu są zaangażowane olbrzymie pieniądze, a tu istnieje prawdopodobieństwo, że połowa aktorów nie przyjdzie. Zawiodła mnie Cracovia. Przywódca ich fanów początkowo powiedział, że będzie za mną wstępnie rozmawiał pięć minut. Nasza rozmowa skończyła się po półtorej godzinie. A później miałem telefon, że kibice Cracovii nie pojawią się. Stwierdzili, że Wisły będzie za dużo.
Rzeczywiście, za moment pojawiła się zorganizowana, półtysięczna grupa kibiców „,Białej Gwiazdy”, która momentalnie opanowała widownię. Niemal natychmiast ze sceny zniknęły emblematy Cracovii. Organizatorzy musieli się nieźle naprosić, by je odzyskać.
— Nieobecni nie mają racji — twierdzili fani Wisly, wśród których nie było jednak największych zadymiarzy. Ci także postanowili me pojawiać się przed kamerami. Wśród tych, którzy zdecydowali się przyjść, niektórzy występują w naciągniętych na twarze kominiarkach. Sporo osób pojawiło się w szalikach wrocławskiego Śląska.
— Boicie się pokazać twarze w kamerach? — spytała najodważniejsza dziewczyna z obsługi.
— Telewizja telewizją, a policja policją.
Na widowni dała się odczuć atmosfera nienawiści. Chyba jednak lepiej, że kibice Cracovii nie przyszli. Raczej nie zakończyłoby się bez bójki.
Jerzy Fedorowicz uwijał się jak mógł, chcąc zachować przynajmniej ogólne założenia scenariusza. Pragnął uzyskać deklarację o możliwości za przestania ulicznych i stadionowych walk. Dzięki swej niesamowitej umiejętności wpływania na ludzi, od ukrytych pod kominiarkami usłyszał, że podczas Świętej Wojny (tak w Krakowie nazywają spotkania derbowe) rozejm jest możliwy, ale tylko w przypadku, gdy obie grupy kibiców nie spotkają się. W atmosferze zdominowanej nastrojami walki to i tak dużo.
W tym samym czasie, gdy w teatrze odbywał się happening, wokół budynku odbywało się polowanie. Najagresywniejsi fani Wisły jeździli po oko licznych ulicach samochodami wypatrując identycznych patroli pieszych i zmotoryzowanych, polujących na nich kibiców Cracovii. Zwracano uwagę na grupki młodych ludzi. Odkryto jedną, trzydziestoosobową. W otoczeniu kilkudziesięciu policjantów. Dzięki znacznej mobilizacji sił porządkowych w całej dzielnicy, do żadnych scysji nie doszło.
Po zakończeniu spotkania Radek, hools Wisły, przewodnik niżej pod pisanego zobaczył stojącego na parkingu poloneza z czterema osobami w środku, na moment znieruchomiał.
— Nic się nie zdarzy, to tylko policja — stwierdził z wyraźnym... rozczarowaniem w głosie. W Krakowie trwa piłkarska wojna.
...to fragment 'Ligi huliganów' poczytaj droga młodzieży