0 22 napisał(a):

Mam w dupie Legię i jej mecz z PSV. Nie oglądałem go, przeczytałem relację na portalach gdzie pisano o nim tak właśnie. Nie mam powodów żeby nie wierzyć, bo to jest cały Maciej Skorża. Przytoczyłem opinię De Zeuuva, ponieważ była dla mnie zaskakująca - Holendrzy wyżej ocenili Wisłę która dostała wpierdól próbując grać w piłkę niż Legię błagającą o najniższy wymiar kary. Znam to z autopsji, bo u Skorży to norma w grze z silnym przeciwnikiem: "Przede wszystkim nie szkodzić (rywalowi) za bardzo, bo jeszcze się wkurzy i będzie pogrom".
Musisz wziąć poprawkę na to, że Skorża i jego dokonania służą mi tylko za materiał poglądowy. Absolutnie nie mam zamiaru umniejszać waszego "sukcesu" - wręcz życzyłbym sobie, żeby same takie mecze Legia rozgrywała.
Ogryzek - nie rozumiesz podstaw. Nie da się regularnie awansować do pucharów grając autobus. Góra raz się przyfarci i tyle. Nie ma żadnej mądrości w tym co robi Lenczyk czy inni miejscowi leszcze - to jest z jednej strony krzyk rozpaczy z powodu dziadostwa materiału piłkarskiego, z drugiej - brak umiejętności samego trenera. Z naciskiem na to pierwsze, przyznaję.
A teraz bomba - w innych ligach drużyny piłkarskie grają w piłkę, lub przynajmniej próbują. Wiem że dla kogoś przesiąkniętego naszym rodzimym "futbolem" taka myśl może być szokiem, ale zapewniam że tak jest. A gra w piłkę nie polega na autobusach, przeszkadzaniu czy koszeniu jak leci. To nawet nie jest gra obronna. To jest chujnia która u nas od lat uznawana jest za normę.
My ani za Maaskanta, ani za Petrescu nie graliśmy żadnego "autobusu". Kiedy trzeba było koniecznie zrobić wynik - holender postawił na żelazną dyscyplinę w grze obronnej i ataki mniejszą liczbą zawodników. Gdy plan został wykonany, to Wisła zaczęła grać w LE dla kibiców. I tak szanse na awans z takimi rywalami były i są mocno wątpliwe.
EDIT: Aha, co do tego "lepszego" trenera, to oczywiście chodzi o "lepszego ale na dorobku"? Innymi słowy - takiego, który jeszcze niczym się nie wykazał? Bo nikt z nazwiskiem (jako trener) do nas nie przyjdzie - nie na takich warunkach. Wiecie, wyrzucenie z klubu polskiej ekstraklasy słabo wygląda w CV...
Każdy inny jak pozna cel: "awans do LM", to poprosi o jakieś dziesięć milionów euro na transfery. Usłyszy, że możemy dać półtora (co i tak pewnie okaże się kłamstwem). Jeżeli jeszcze na tym etapie nie zesra się ze śmiechu, to zrobi to po obejrzeniu naszej "bazy treningowej".
Chyba, że chodzi o jakiegoś kolesia, który ostatni sukces odniósł dziesięć lat temu. Tacy nie maja nic do stracenia i o nic wykłócać się nie będą - byle kasa regularnie wpływała na konto.