weszlo.com napisał(a):
Niebiosa sprzyjały Legii, ale nie ma w tym nic złego – to nie jest taki zespół, żeby wygrywał, mając pecha. Trzeba zagrać na maksimum swoich umiejętności, żeby później to właśnie szczęście czy nieszczęście decydowało. Trzeba najpierw wysoko zawiesić poprzeczkę, by rywal miał pecha przy stanie 0:0 czy 1:1, a nie 5:0. Weźmy mecz w Moskwie – pamiętacie karnego, którego zrobił Wawrzyniak, na 3:2? Sędzia nie gwizdnął. Pamiętacie karnego (znowu Wawrzyniak) na 1:0 w Bukareszcie? Sędzia nie gwizdnął.
Ale żeby korzystać z pomyłek sędziego, bo te pomyłki oczywiście były, to najpierw trzeba włożyć w mecz całą energię. Legia to robiła w każdym spotkaniu, w którym grała. Na każdy uśmiech losu ciężko zapracowała. I w gruncie rzeczy – nie dostała nic w prezencie. Rozegrała trudne mecze, bo te mecze tak czy siak musiały być dla niej trudne, ale wyszła z nich zwycięsko. Była to drużyna, która rosła na naszych oczach – zespołowo i indywidualnie. A akcja Wolskiego z ostatniej minuty to tylko wisienka na torcie. Chłopaku, to było to!
|
No już takiego świństwa to dawno nie widziałem...
Jak Wisła skorzystała dwukrotnie na błędach sędziego, to jakie k**** jazdy były, że kupuje mecz, że farci, że sędzia do bani, okrada zespoły z punktów itp.
Legia wygrywa dzięki błędowi popełnionego arbitra, to okazuje się, że po prostu wykorzystuje błędy sędziowskie dzięki temu, że włożyła w mecz całą swoją energię...
No pozdro, niech jeszcze jakiś Legionista napisze jeszcze raz, że media w Polsce są obiektywne.