Marszałek napisał(a):

Dobrze oglądało się ten mecz. Piłka chodziła czasami aż za dobrze. Naprawdę nie ma się czego wstydzić. Jedyne co mnie denerwowało to Kirm. Jak można być tak bezmyślnym na boisku to aż ciężko uwierzyć. Te jego beznadziejne dośrodkowania i fatalne decyzje. Zgroza. Mogliśmy spokojnie jeszcze jedną bramkę strzelić.
Fulham przewyższało nas wszystkim. Podejrzewam,że każda polska drużyna z tak nastawionym rywalem z silnej ligi nie miałby większych szans. Dopiero w bezpośrednim starciu widać,że nad Wisłą uprawiamy inny rodzaj ten samej dyscypliny sportu.
Gdy w każdym meczu ligowym zagramy chociaż na 80 % tego co wczoraj to spokojnie ligę wygrywamy w cuglach.
P.S. No i wynik i tak niezły biorąc pod uwagę,że graliśmy bez obrony.
|
mi również się ten mecz podobał. Nawet nie byłem zły po końcowym gwizdku.
No ale to co pokazało Fulham a dokładnie Johnson, Duff czy Zamora to było coś czego oczekuje od naszych asów przestworzy. Ci zawodnicy widać było że są naładowani, mieli ochote zapierdalać na 100% przez 90 minut, do tego prowokacje Zamory z Jaliensem, gdzie Holender wyglądał jak biedny przestraszony chłopaczek. Ale tak włąsnie sie gra w Anglii i za to cenimy angielską ekstraklasę.Z Nunezem też sie ładnie bawili, to Zamora to np. Danny Merfi. Ale to pokazuje różnice między naszą piłką a ich piłką. U nich jak robią akcje biega z 5 piłkarzy, a u nas biegnie tylko ten co ma piłkę a reszta patrzy.
Widać było róznice w kulturze gry, Nunez w II połowie bodajże wbija się między Zamore i chyba Duffa, ktoś go szturchnął i nurkuje, sędzia gwizdze faula dla Nas, a do Nuneza podchodzi Zamora i mówi "why u jump men ?"
Nasi (i u nas w lidze) widać ze kombinują liczą na faule, a tamci zadupcają dopoki im nóg nie urwą. Tak to dla mnie wyglądało. Te bramki co nam wjebali to poezja. Chciałbym zobaczyć kiedyś takie rozegranie wolnego, ale to chyba tylko w Wiśle na Fifie.
Przez duży okres czasu byliśmy równorzędnym rywalem, ale jak przychodziło co do czego ,to wyglądało to tak jakby
Martin Jol krzyczła z ławki "Panowie teraz nr.2" i oni nam strzelali bramkę na schemat nr.2. Potem ileś minut później krzyczął "teraz nr3" i oni walili nam schemat nr. 3.
Pamiętam mecz z Tottenhamem i oni wtedy nie byli tacy nabuzowani na Nas jak Ci z Fulham. U nich wiekszosc miała mentalnosc Sobolewskiego a w Wiśle taką mentalnośc ma tylko Radek.
Ale fajnie ,sprawdziliśmy się na tle bardzo mocnego rywala który potrafi wymieniać podania z pierwszej piłki z duża siła, anie że niby gramy z pierwszej piłki a tak naprawde nie zdobywamy terenu a piłka leci wolno tak że wtedy można sie rozglądnąc komu podać. Fulham grało naprawde fajnie, i moge sie cieszyc z tego ze przez 15 minut drugiej połowy ich przycisnęliśmy

A co do naszych wrzutek, rozumiem ze celem było to zeby Hangeland nam zgrywał, bo nie wiem kto miał z nim głowke wygrac jak od kazdego typa był wyzszy o głowe.
Wczoraj w meczu można było zobaczyć jak gra sie przeciwko Angolom którzy grają nie na 70 czy 80 a na 101%.