|
Wydaje mi się, że w tym sezonie jeśli chodzi o puchary, nastąpił pewien paradoks. Od początku wszyscy myśleli o LM, apetyty urosły do maksimum, zwłaszcza po niezłych meczach eliminacyjnych. Po pierwszym meczy z APOELem każdy już widział nas w grupie LM. W momencie braku awansu do LM cały ten balon pękł, wydaje mi się, że paradoksalnie LE nam więcej zaszkodziłą niż pomogła. Stałą się ona takim złem koniecznym, które należy odbębnić. To tak jak z wygraną w lotto, mówią ci że jest kumulacja i wygrasz milion, a jak go już wygrywasz, okazuje się że wygranych jest duzo i dostajesz sto tysięcy. Niby też dużo, ale już nie to. Wszystko zależy od punktu widzenia i nastawienia. Wisła myślała tylko o LM, a LE to dla nas swego rodzaju porażka, i gramy ją trochę z musu. Legia natomiast o mało się nie posrała jak awansowali do LE i dla nich te rozgrywki to szczyt marzeń. Po prostu inaczej ustawione priorytety.
Wydaje mi sie że nie ma co dramatyzować po porażce w Londynie. Dotrzymać jakoś do przerwy zimowej (jak najmniejszą stratą do lidera) zregenerować siły i uderzyć. A znając życie Skorża jak zawsze po przerwie złapie zadyszkę.
Uwierzyc w siebie, bo potencjał jest i będzie dobrze.
|