|
No, cudu nie było. Dobrego wrażenia też nie. Był oczekiwany w.dol i wujowa gra. Co z tego, że "momenty" były. To nie łyżwiarstwo figurowe, by dawać bonusy za styl.
W drugiej połowie jednak totalna pyta. Tradycyjnie nie mamy obrony: Jaliens po chwilowym wzlocie wrócił do tradycyjnego człapanego. Jego gra to totalny sabotaż i kpina z kibiców. Facet pokazuje totalną, holenderską tolerancję - w jego zadku znajdzie się miejsce dla wszystkich. Wszystkich nas ma w d.pie. Przykre, bo myślałem że coś u niego drgnęło.
Teoretycznie momentami zagrażaliśmy Fulham, ale tak naprawdę Angole mecz mieli cały czas pod kontrolą.
Trudno mieć pretensje do Maaskanta o ten mecz, bo i w optymalnym składzie i w dobrej formie pewnie zebraliśmy manto. Lepiej jednak, by w derbach wynik i gra były lepsze.
Uma vez Flamengo, sempre Flamengo
|