Qń napisał(a):

|
Bo to jest, widzisz, kwestia smaku i dobrego wychowania. Możesz iść łatwą drogą, jak śpiewał Sinatra, ale możesz spróbować tej trudniejszej, na której pozostajesz sobą i zawsze trzymasz poziom, nawet obcując z buractwem. Tym w dużej mierze różnimy się od klubu z ulicy Kałuży. Dla nich, nienawiść do nas, jest podstawowym składnikiem sensu istnienia. A my ich tylko nie lubimy. Czy istnieją, czy nie, nie ma dla nas aż tak wielkiego znaczenia. Oczywiście, zawsze milej, gdy znajdują się w odpowiedniej dla siebie klasie rozgrywkowej. Reasumując- trzymaj poziom i nazwy klubów, nawet nielubianych, pisz poprawnie.
|
nie lubić to se można kogoś kto jest ....a z drugiej części Polski a nie takiego wroga we własnym mieście