"Naprawdę – na Węgrzech doładowałem baterię. Zobaczyłem wolny, spontaniczny ruch kibicowski, a także świadome społeczeństwo, które nie dało się oszukać liberalno lewackiej propagandzie. Młodych – od skinheada po styl Mentalita Ultras stojących obok starszej pani czy rodziny bijące brawo przemawiającym nacjonalistom. Wspólną wiarę we Wielkie Węgry. Jestem pod wrażeniem. Eskapada jak najbardziej udana, nowe miejsca, nowe wspomnienia, nowe doświadczenia i znajomości. Czuję, że żyję."
http://narodowcy.net/23-10-11-roczni...ty/2011/10/29/
Życzę wszystkim takich wniosków końcowych po powrocie do domu z Marszu Niepodległości - najważniejszego wydarzenia roku 2011 w Polsce!