|
Jesteśmy średniakiem na boisku; kadrowo na papierze jesteśmy prawie majstrem, a większośc ludzi dalej zyje mitem, że walczymy tylko i wyłącznie o mistrzostwo, bo mamy najlepszy budzet, najlepszych piłkarzy, najlepszych kibiców i jest ogólnie "naj". Nie jest. Taką myśl chciałem przekazac + to, że o ile ta orkiestra będzie dyrygowana przez maestro Roberto w takim rytmie, jak do tej pory, to i na puchary się nie załapiemy. By nie być gołosłownym, to ostatnie 4 spotkania Wisły w lidze, bo pomijam spotkanie marzeń w Limanowej..
1) na Łazienkowska; padlismy jak kawki rażone prądem, zero gry
2)Jaga u siebie - sędzie "punktuje" dla Wisły, tego meczu tak naprawde nie wygralismy sami.
3) wyjazd na ŁKS - wymęczone aż żal patrzyc, sędzie jest ponownie"Nasz", tego meczu tez nie wygralismy sami
4) Podbeskidzie u siebie - gramy w stylu, jakbysmy przynajmniej pojechali bronić jednobramkowej zaliczki na Camp Nou..
Aż się boję tego 5, naprawdę.
Co mecz, to gorzej, więcej męczarni z coraz gorszymi druzynami. Nie wiem, gdize tu poszukiwac optymizmu, bo takiej jakości cztery spotkania z rzędu jest w stanie rozegrać połowa zespołów Ekstraklasy, a nie obrońca trofeum. Żle to wygląda, i jedynie rekonwalescenci moga pomóc, ale czy to wszytsko, na co Nas stać ?
Ostatnio edytowane przez uzytkownik_forum : 01.11.2011 o godz. 22:45.
|