uzytkownik_forum napisał(a):

|
Jesli Odense to wypadek przy pracy, to jak określić dyspozycję Białej Gwiazdy we wszytskich spotkaniach z Podbeskidziem ? To powienien być wyznacznik jakości Wisły. W poprzednim sezonie pierwszoligoweic eliminuje Nas z Pucharu, by po awansie przyjechać na R22 i ponownie wygrać. Czy Wisła zrobiła od tego czasu postęp ? Nie. Kontuzje kontuzjami, ale dalej gramy uratrym schematem, który polega na braku schematów. To futbol podwórkowy, Maor lub Bidon kiwną paru słupów i jest gol. To nie jest gra zespołowa, i o to mam największy żal. Do tego dorzucam takie smaczki jak bicie kornerów, które jest debilne, a także wspomniany przeze mnie defensywny styl i minimalizm. Niech Robert dogra do końca rundy, ale niech się naprawde solidnie wyspowiada w zimie z tego, co zbudował, i pyknie sie w cyce przyznając, że są problemy, i lepiej dla Niego, by znał także dobre rozwiązania - za długo już leci na słodkim pierdzeniu i tanim pijarze...
|
Powiedziałbym, że jest jeszcze gorzej.
W poprzednim roku zlekceważyliśmy Podbeskidzie na Reymonta. W Bielsku rzuciliśmy się na nich, pokazaliśmy dobrą piłkę i niestety zmarnowali kilka świetnych okazji. Gdyby nie dziadostwo Riosa, który tym meczem przekreślił swoją przyszłość w Wiśle, byłoby pozamiatane.
Swoją cegiełkę dołożył sędzia, który podarował Podbeskidziu sporo rzutów wolnych i jedną bramkę. Plus kiepska gra obrońców przy stałych fragmentach.
Ale nasza gra w ataku pozycyjnym w rewanżu wyglądała naprawdę dobrze. Wiele bym dał, byśmy grali podobnie przeciwko Podbeskidziu w sobotę.
Niestety, zagraliśmy o wiele gorzej. Jeśli mamy porównywać naszą dyspozycję sprzed roku i obecnie, to zanotowaliśmy jednak regres.
Pytanie: czy tylko w tym jednym meczu? Ty twierdzisz, że w całej rundzie jest kicha. Ja widzę przede wszystkim brak regularności - zagraliśmy kilka niezłych meczy, ale jest ich za mało i nie przychodzą seriami. To raczej incydenty, przeplatane serią bardzo przeciętnych spotkań.