|
Troche mi to wyglada, Panowie Framat i spolka, na Wasz ideal, ktory macie w glowach i do ktorego za wszelka cene chcecie dopasowac i opisac to co robi Maaskant. A prawde mowiac to dziwne byloby gdyby trener przychodzacy z ligi holenderskiej i zarabiajacy tak duze pieniadze, nie uczylby druzyny tego o czym piszecie. Czyli dobrego ustawienia taktycznego, rozegrania akcji, tych waszych niuansow itp. To chyba normalne ? Problem w tym, ze nie zawsze pomiedzy trenerem, a druzyna jest chemia, nie zawsze potrafi im to przekazac, nie zawsze potrafi wyegzekwowac swoj plan.
Tego o czym piszecie, czyli przerzucania pilki na druga strone, gry po obwodzie, uczyl caly czas Skorza.
Dwa, wymagania stawiane przez Maaskanta w kwestii motywacji. Bo to tez wyglada slabiutko. W obecnym futbolu nawet Barcelona nie wygra meczu na stojaco, jak nie bedzie biegac. A oni maja w dupie. Beda sie starac do pewnego stopnia, ale jak ktos powiedzial "zycia" za Wisle nie oddadza. Nie czuja zwiazku z klubem, miastem, ze soba wiec pewnego poziomu motywacji nie osiagna.
|