O brawo FraMat, w końcu ktoś się odważył to powiedzieć. Oczywiście zaraz zaatakuje Cię banda pokemonów, którzy 5 lat temu żądali zwolnienia Petrescu, a potem po sukcesie Unirei płakali jakim cudem Wisła mogła go puścić.
Teraz identyczna sytuacja z Maaskantem, ale na prawdę, gdyby nie to, że czasem odlatuje na konferencjach byłby z niego naprawdę dobry trener.
Czym się objawia ta kultura piłkarska ktoś tam pytał? Obczaj sobie takie szczegóły.
Piłkę mają obrońcy i jest ona wyprowadzana powiedzmy z lewej strony, gdy jest pressing i tłok przerzucamy ją na prawą, gdzie jest więcej miejsca. Kluby jak Ruch, Korona pchają mimo wszystko tą stroną, a nuż się uda.
Inna sprawa. Piłkę dostaje skrzydłowy, od razu dostaje podwojenie w postaci obiegającego obrońcy (wyjątkiem jest Lamey, ale on akurat odstaje wytrzymałościowo), do tego zazwyczaj doskakuje Melikson (lub Garguła/Jirsak) do klepki.
Podczas wrzutek każdy ma swoje określone miejsce w polu karnym, Dudu szuka w okolicach jedenastki, drugi skrzydłowy wbiega na długi słupek, defensywny pomocnik lub łącznik zazwyczaj szuka piłki gdzieś w okolicach krótkiego słupka, ale to jest raczej wariant ofensywny.
Często Węgrzyn czy tam inny Mielcarski mówią, że Wisła jest źle ustawiona przy tych dośrodkowaniach, ale prawda jest taka, że są dobrze ustawienie, tylko nie ma kto wrzucić piłki.
Wystarczy spojrzeć na mecze z Ruchem/Apolem, pojawiał się na prawej flance Jovanovic i nagle jakoś potrafiliśmy dochodzić do wrzutek, więc z tym ustawieniem w polu karnym nie jest tak źle.
Oprócz tego jest jeszcze miliony niuansów, których nie dostrzegasz, ale wszystkiego nie zamierzam Ci tłumaczyć. Zacznij sam na to zwracać uwagę, zamiast dojebywać Maaskantowi, bo taka jest akurat moda.
Dobra, teraz możecie mnie zjeść.
EDIT:
UP: Taaaa, zacznijmy grać ultraofensywnym 4-4-2, zobaczymy co zostanie po nas w pierwszym lepszym meczu w pucharach. Graliśmy 4-4-2 z Karabachem i jakoś nie zauważyłem żebyśmy się ratowali ofensywą pomimo beznadziejnej obrony, wręcz przeciwnie zebraliśmy bęcki. O Levadii nie będę już przypominał. Może i 4-4-2 w naszej Ekstraklasie się sprawdzi od czasu do czasu, ale w skali europejskiej to jest przeżytek